Mizerski na bis

Czeski błąd

Po referendum prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz miała poprawić komunikację z warszawiakami. Niestety, w ostatni wtorek ta komunikacja kompletnie padła, na skutek czego warszawiacy stanęli w megakorku na Trasie AK. Chaos wywołała czeska firma Metrostav, która w ciągu dwóch lat ma zmodernizować najbardziej dziś ruchliwą drogę tranzytową przez Warszawę. Warszawiaków uprzedzono wprawdzie, że w czasie prac dojdzie do ogromnych utrudnień, ale nie uprzedzono ich, że o dacie wprowadzenia tych utrudnień nikt ich nie poinformuje.

We wtorek z samego rana i bez żadnego ostrzeżenia firma Metrostav zamknęła skrajne pasy jezdni w obu kierunkach, a następnie rzuciła na trasę ludzi i ciężki sprzęt. Akcja zaskoczyła zarówno głównego inwestora (GDDKiA), jak i władze stolicy, które dowiedziały się o niej od dziennikarzy. Sytuacja była wyjątkowa, bo – jak przyznają urzędnicy – czasem zdarza się, że wykonawca nie informuje inwestora o tym, że nie zacznie remontu w uzgodnionym terminie, ale nigdy nie zdarza się, żeby wykonawca nie poinformował inwestora o tym, że remont już zaczął, w dodatku przedterminowo.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj