Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Pójście pod prąd

Mizerski na bis

Narzekamy, że różne sprawy toczą się zbyt wolno, ale jest nadzieja, że niedługo potoczą się szybciej. Szansę na to daje niewielkie urządzenie o nazwie Foc.us, do nabycia w cenie 249 dol. sztuka (plus eleganckie etui i bezpłatna dostawa do domu). Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, ten designerski produkt składa się z czterech elektrod, które – założone na głowę – stymulują nasz płat czołowy prądem o natężeniu od 0,8 do 2 miliamperów, zależnie od tego, co ustawimy sobie w obsługującej go aplikacji na iPhone’a. Po uruchomieniu otrzymujemy lekkiego elektrycznego kopniaka, który sprawia, że nasze synapsy reagują szybciej, a praca mózgu (w tym także proces podejmowania decyzji) gwałtownie przyspiesza.

Amerykańscy inżynierowie polecają wynalazek osobom profesjonalnie grającym w gry komputerowe, ale, jak ustaliłem, u nas rozważa się zastosowanie go m.in. do przyspieszenia procesów decyzyjnych urzędników. – Nie ukrywam, że w przypadku wielu urzędników tradycyjne metody zwiększenia efektywności pracy mózgu kompletnie zawiodły. Ludzie ci uodpornili się i na nic nie reagują. Możemy tylko pozbawić ich stanowisk albo stymulować prądem – wyjaśnia w rozmowie ze mną dyrektor Instytutu Podstawowych Problemów Elektryczności i Wydajności Pracy.

Dyrektor przyznaje, że szybkość pracy mózgu przeciętnego urzędnika pozostawia wiele do życzenia. – Amerykanie policzyli, że profesjonalny gracz w gry strategiczne potrafi wykonać do 200 rozsądnych posunięć w ciągu minuty. Tymczasem niektórym przebadanym przez nas urzędnikom wyższego szczebla wykonanie jednego posunięcia zajmuje około dwóch dni, w dodatku nie zawsze jest ono rozsądne.

Polityka 1.2014 (2939) z dnia 26.12.2013; Fusy plusy i minusy; s. 112
Oryginalny tytuł tekstu: "Pójście pod prąd"
Reklama