Społeczeństwo

Zamek Topacz *****

Ślęza, ul. Główna 12

Tuż za granicą wspaniałego i wciąż rozkwitającego Wrocławia  leży Ślęza. Ułatwia do niej dojazd pobliska obwodnica i autostrada wiodąca w kierunku Katowic z odgałęzieniem do Warszawy. I warto z tych wspaniałych szos zjechać do niewielkiej miejscowości, bo jej ozdobą jest Zamek Topacz. A w Zamku, poza Muzeum Motoryzacji, z interesującą  kolekcją aut jest hotel i miejsce o którym winni marzyć prawdziwi smakosze – restauracja.

Zanim jednak opisze com tam jadł, kilka słów historii tego miejsca. Według niemieckiego wydawcy, księgarza i pisarza Aleksandra Dunckera, który opublikował w 1857r. spis wiejskich dworów, pałaców i rezydencji szlachty pruskiej, zamkowa wieża obronno-mieszkalna została zbudowana przez Templariuszy w celu zapewnienia bezpieczeństwa podróżującym kupcom. Historia obiektu, którego pierwszą budowlą była dwupiętrowa wieża obronno-mieszkalna na planie prostokąta z nawodnioną fosą, sięga początków XIV wieku. Na początku XVI w. wieżę podwyższono o jedną kondygnację z tarasem widokowym na szczycie. 

W latach 1586-1600 posiadłość należała do Heinricha von Vogta. Jego następca w roku 1618 dobudował do wieży renesansowy budynek. W XIX wieku miała miejsce kolejna rozbudowa. Dostawiono wówczas kolejny budynek oraz podwyższono wieżę o jeszcze jedną kondygnację. Od roku 1638 do 1659 dwór należał do rodziny von Waldau, a w latach 1699 do 1741 do Hansa Christiana von Rotha. W roku 1870 ówczesny właściciel, hrabia von Köningsdorf, sprzedał posiadłość założycielowi spółki  cukrowniczej Rath Schöller&Skene, która pozostawała w ich posiadaniu do II Wojny Światowej. W czasie wojny żaden z budynków nie ucierpiał. Po wojnie zaś w części pomieszczeń funkcjonował zakład wychowawczy, którego pensjonariusze pracowali przy zakładaniu pól ryżowych w Gospodarstwie Rolnym Lasowa. Rok 2002 to początek ponownej świetności obiektu, który dzięki nowym właścicielom zostaje wyremontowany i przygotowany jako ekskluzywny obiekt hotelowo-konferencyjny.

Wszystkie budynki leżą w 37 hektarowym parku z rzeczką i sporym stawem. Jest więc gdzie (biegając lub choćby spacerując) tracić kalorie zyskane w zamkowej restauracji, której karta dań przyprawi o zawrót głowy każdego smakosza.

Podczas pierwszej kolacji uwiódł nas aromatem czerwony barszcz z kołdunami pełnymi grzybów. Intensywny zapach – i jakże nietypowy dla barszczu – uzyskał on dzięki truflom. Taki wstęp zapowiadał nie byle jaki ciąg dalszy. Wśród przekąsek było np. foie gras podawane w sękaczu i doskonały kozi ser zapiekany z brzoskwiniami. Z dań głównych wyróżnić zdecydowanie należy sandacza w towarzystwie szyjek rakowych w śmietanowym sosie oraz kruchutkie, ale i soczyste jednocześnie, zrazy radziwiłłowskie faszerowane kaszą.

Takich wspaniałości jest jeszcze wiele. I mięsnych, i rybnych, i warzywnych. Są też desery z których polecam zwłaszcza sorbety, pozwalające zniwelować w mig uczucie przejedzenia. Tutejsza kawa wyraźnie mówi, że jesteśmy o kilkaset kilometrów bliżej Włoch niż moja rodzinna Warszawa.

Mam w tym roku w planach kolejną wizytę we Wrocławiu i wiem gdzie się zatrzymam. W cieniu odległej zaledwie o kilkadziesiąt kilometrów pogańskiej świętej góry Ślęża.

*

tel. 771 99 11
www.zamektopacz.pl

Reklama

Czytaj także

Kraj

Polsat skręca w prawo

Adam Hofman powiedział niedawno w TVP Info, że nie da się jednym przekazem dotrzeć do wszystkich, że PiS potrzebna jest jeszcze jedna prywatna „telewizja publiczna light”. Czy Polsat właśnie się nią staje?

Anna Dąbrowska
27.11.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną