Nowa mowa

Otwartyzm

Termin, który wraca ostatnio coraz częściej – ostatnio przy okazji książki Wojciecha Orlińskiego „Internet. Czas się bać”. Opisuje poglądy tych, którzy są skłonni poświęcić zasady wolnego rynku i część zapisów prawa autorskiego, by rozwijać wolny dostęp do jak najszerszych zasobów kulturalnych czy naukowych. Otwartyści to w znacznej mierze grupa pokrywająca się ze środowiskiem protestującym przeciw umowom ACTA (które – przypomnijmy – zaczęto opisywać, dość nawet zgrabnie, jako „actawistów”). Także spora część uczestników niedawnego badania „Prawo autorskie w czasach zmiany”, które zrealizowało Centrum Cyfrowe – przynajmniej ta część, która uważa, że prawo autorskie służy dziś w największym stopniu wydawcom, a powinno twórcom i odbiorcom.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj