Powrót pedofila

Show z bestią
11 lutego kończy się kara Mariusza Trynkiewicza, seryjnego zabójcy na tle seksualnym. Według biegłych znów może zabijać.
Mariusz Trynkiewicz, syn kuratora oświaty z Piotrkowa Trybunalskiego, był nauczycielem m.in. zajęć technicznych w jednej z tamtejszych szkół podstawowych.
Sławomir Jamrusz/Newspix.pl

Mariusz Trynkiewicz, syn kuratora oświaty z Piotrkowa Trybunalskiego, był nauczycielem m.in. zajęć technicznych w jednej z tamtejszych szkół podstawowych.

To sprawa honorowa dla rządu, bo przygotowano specustawę, aby Trynkiewicz nie wyszedł na wolność. Jednak na finiszu, jak wieszczą niektórzy, może się okazać, że za późno. Zapanowała ogólna histeria: seryjny zbrodniarz wygrywa z instytucjami państwa, wyjdzie, wtopi się w tłum i znów zaatakuje.

Uporządkujmy fakty i prześledźmy chronologię zdarzeń. Mamy do tego szczególne uprawnienia, bo media i politycy dostrzegli problem po naszym artykule o Trynkiewiczu (To sprawa honorowa dla rządu, bo przygotowano specustawę, aby Trynkiewicz nie wyszedł na wolność. Jednak na finiszu, jak wieszczą niektórzy, może się okazać, że za późno. Zapanowała ogólna histeria: seryjny zbrodniarz wygrywa z instytucjami państwa, wyjdzie, wtopi się w tłum i znów zaatakuje. Uporządkujmy fakty i prześledźmy chronologię zdarzeń. Mamy do tego szczególne uprawnienia, bo media i politycy dostrzegli problem po naszym artykule o Trynkiewiczu („Krótka przerwa w zabijaniu”, POLITYKA 12/12), w którym wytknęliśmy polskiemu systemowi prawnemu bezradność wobec casusu seryjnego mordercy, który niebawem wyjdzie na wolność. Sprawa Trynkiewicza Mariusz Trynkiewicz, syn kuratora oświaty z Piotrkowa Trybunalskiego, był nauczycielem m.in. zajęć technicznych w jednej z tamtejszych szkół podstawowych. Miał nieukończone studia w Wyższej Szkole Pedagogicznej i wpływowego ojca. To wystarczyło, żeby być dopuszczonym do nauczania. Podczas późniejszego procesu mówił, że zawsze kochał obcować z dziećmi, bycie nauczycielem sprawiało mu wielką przyjemność. Nie miał wówczas świadomości, do jakich granic może sięgać rozkosz odczuwana z powodu bliskości małych chłopców. Prawdopodobnie po raz pierwszy odczuł niepokojące napięcie, od którego nie potrafił się uwolnić, kiedy trafił do wojska. Podczas przepustki zwabił na działkę rodziców we wsi pod Sulejowem najpierw jednego nieletniego – skończyło się na obmacywaniu. Następnego chłopaka potraktował już ostrzej – uderzył go. Dzieciak na szczęście wyrwał się i uciekł. Trynkiewicza aresztowano. Sąd wojskowy skazał go na nieco ponad rok więzienia. Wtedy jego matka przedstawiła zaświadczenie od okulisty, że ma poważną chorobę wzroku i wymaga opieki. W ten sposób wyjednała dla syna przerwę w odbywaniu kary. Aby wynagrodzić mu upokorzenia doznane w więzieniu, umieściła go w należącym do swojej matki mieszkaniu w sąsiednim bloku. Babcię wzięła do siebie. W ten sposób 26-letni Mariusz skazany za czyny na tle seksualnym mógł bez żadnej kontroli dysponować mieszkaniem babci i własnym życiem. Właśnie tam dokonał latem 1988 r. wszystkich zbrodni. Najpierw zamordował 13-letniego Wojtka P., a trzy tygodnie później zwabił do mieszkania – pod pozorem obejrzenia rybek w akwarium i obietnicy strzelania z wiatrówki – trzech chłopców w wieku 11–12 lat. W którymś momencie chwycił nóż i zaczął metodycznie uderzać. Każda z ofiar zginęła od kilkudziesięciu ciosów zadanych finką. Tłumaczył potem, że zrobił to z powodu narastającego napięcia, z którym nie umiał sobie poradzić. Kiedy zabił Wojtka, napięcie na kilkanaście dni ustąpiło, ale potem wróciło jeszcze bardziej dolegliwe. Po zabójstwie kolejnych trzech dzieciaków napięcie znów odeszło. Wkrótce potem został aresztowany. Sąd Wojewódzki w Piotrkowie skazał go w 1989 r. na cztery wyroki śmierci – za każdą ofiarę jeden. Biegli psychiatrzy nie dopatrzyli się u niego choroby psychicznej, a stwierdzili jedynie pedofilię, sadyzm i skłonność do lubieżności. Wyroku nie wykonano, bo w Polsce obowiązywało już wtedy nieformalne moratorium na wykonywanie kar śmierci (choć sądy mogły je orzekać), a ponadto Trynkiewicza objęła amnestia, na podstawie której Sąd Najwyższy automatycznie zamienił jego kaesy na 25 lat więzienia – w kodeksie nie było wówczas kary dożywocia.   Zabawy prawem Prawie cały wyrok spędził na oddziale terapeutycznym zakładu karnego w Strzelcach Opolskich. Bezpieczny przed ewentualnymi zagrożeniami ze strony więziennych subkultur (osadzeni grypsujący nigdy nie wybaczają pedofilowi-zabójcy), miał do wyłącznej dyspozycji pracownię plastyczną, gdzie całymi dniami rysował i malował. Częstym motywem jego dzieł były nagie postacie chłopców. W celi przebywali z nim młodzi, specjalnie dobierani więźniowie, z którymi Trynkiewicz nawiązywał z reguły dwuznacznie bliskie kontakty. Nigdy nie okazał żalu z powodu zbrodni, jakie popełnił. Nie próbował przeprosić rodzin swoich ofiar, nie wyrażał skruchy. Podczas rozmowy z niżej podpisanym w 1995 r. też nie wspomniał o poczuciu winy. Już wtedy, a czekało go jeszcze 19 lat odsiadki, mówił: „Mam plan, żeby w dobrym zdrowiu i spokoju doczekać do czasu wyjścia z kryminału. Moje intencje są jak najlepsze, ale obawiam się społeczeństwa, że będzie chciało mnie zaszczuć. Więc zmienię środowisko, miasto i nazwisko. I zacznę wszystko od nowa”. Później faktycznie wystąpił o zmianę nazwiska, ale nie dostał zgody administracji więziennej. W 2012 r. przewieziono go na terapię do więzienia w Rzeszowie. To standardowa forma pracy z więźniami o zaburzonej osobowości, którzy niebawem wyjdą na wolność. Kara upływała mu w lutym 2014 r., ale na dobrą sprawę nikogo poza rodzinami jego ofiar ten fakt nie niepokoił. Dopiero po wspomnianym artykule w POLITYCE sprawie zaczęli się przyglądać urzędnicy resortu sprawiedliwości. Dość szybko przygotowano projekt ustawy o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób, czyli, jak ochrzciły ją media, ustawy o bestiach. Została uchwalona przez Sejm 22 listopada 2013 r. (prezydent podpisał ją 13 grudnia 2013 r., ale opublikowano ją w Dzienniku Ustaw dopiero 7 stycznia 2014 r.). Na jej podstawie na wniosek dyrektora zakładu karnego sąd powołuje biegłych, którzy opiniują, czy osoba kończąca swój wyrok stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa innych. Jeżeli tak jest, sąd może postanowić o umieszczeniu „bestii” bezterminowo w zamkniętym ośrodku psychiatrycznym, gdzie taki osobnik będzie poddawany leczeniu. Zaprotestowali prawnicy i psychiatrzy. Ci pierwsi argumentując, że prawo nie może działać wstecz, a internacja w zamkniętym ośrodku jest rodzajem kary – nie można skazywać za jeden czyn człowieka już raz prawomocnie osądzonego. Ci drudzy wytykali błędy natury medycznej – nie można leczyć człowieka, który nie jest chory. Psychiatria określiła listę przypadłości, które są jednostkami chorobowymi. Nie zaliczyła do nich skrzywień osobowości, patologicznych zachowań, sadyzmu, lubieżności, dewiacji seksualnych – osobników z takimi objawami nie poddaje się leczeniu, lecz co najwyżej terapii. Różne inne środowiska, w tym obrońcy praw człowieka, również zaprotestowały przeciwko ustawie o bestiach – że może być nadużywana do bezterminowej separacji osób niewygodnych, na wzór radzieckich psychuszek. Nawet działacze ruchu kibicowskiego wyrazili obawę, że takiej ustawy można użyć w wojnie z kibicami, bo oni też mogą być uznani za „osoby z zaburzeniami psychicznymi stwarzającymi zagrożenie”. – Każdego można pod to podciągnąć – uważa znana karnistka z Uniwersytetu Warszawskiego prof. Monika Płatek. Jej zdaniem błąd popełniono już u zarania, kiedy w 1989 r. uchwalano amnestię. Mówi: – Należało wówczas przywrócić karę dożywotniego więzienia i na nią zamienić wyroki osób skazanych na śmierć.   Ustawa dla jednego Podczas sejmowej debaty nad amnestią w 1989 r. kilku posłów ostrzegało, że akt łaski obejmie niebezpiecznych przestępców, wymieniano właśnie Mariusza Trynkiewicza. Większość sejmowa zlekceważyła te przestrogi, amnestia zadziałała jak automat. Być może wyobraźnia ówczesnych pos

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj