Odejść w spokoju

Brutalizację życia politycznego zawdzięczamy głównie prawicy, aczkolwiek i inne ugrupowania nie są bez winy. „Bydło, wataha, szmata, spierdalaj, krew na rękach, zdrajca, agent” – takie słowa padają już nie tylko pod budką z piwem, ale i z ust profesorów, absolwentów Oxfordu, sędziwych autorytetów i młodych wilków. Wszelkie granice zostają przekroczone.

Jedną z nich jest majestat śmierci. Do niedawna cmentarze były wolne od walki politycznej.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj