Depresja – choroba wstydliwa

Syndrom Justyny
Psychiatrzy nie ukrywają, że cieszą ich takie wyznania jak Justyny Kowalczyk. Pomagają odczarować depresję. Ale nadzieje lekarzy mogą być płonne. W komentarzach do wywiadu dominował podziw, że Justyna „miała odwagę przyznać się do takiej słabości”.
Największe znaczenie w skłonnościach do depresji przypisywano płci. Faktycznie kobiety na depresję chorują dwa razy częściej niż mężczyźni.
Elisa Lazo de Valdez/Corbis

Największe znaczenie w skłonnościach do depresji przypisywano płci. Faktycznie kobiety na depresję chorują dwa razy częściej niż mężczyźni.

Odzywają się już kolejni sportowcy, którzy również cierpieli – cierpią – na depresję. Inni przypominają sobie o znajomych, którzy mają dokładnie takie same objawy jak słynna narciarka. I jak to zwykle bywa, wyznanie bardzo znanej osoby (przykład Angeliny Jolie) nagle odblokowało problem; okazuje się, że chorzy na depresję są wśród nas, że jest ich bardzo wielu, tyle że może nie zawsze dostrzegani, a już na pewno – rozumiani.

Mimo wieloletnich kampanii medialnych depresja wciąż jest chorobą wstydliwą, a ci, których dotyka, są stygmatyzowani. Wzbudzają litość, współczucie, bo są słabsi, bo sobie nie radzą. Tymczasem od wielu lat wiadomo, że zaburzenia nastroju nie są żadną słabością charakteru, a depresja jest chorobą związaną z wadliwym funkcjonowaniem dwóch ważnych neuroprzekaźników w mózgu – serotoniny i noradrenaliny (chociaż niektórzy mają wątpliwości, czy ich zbyt niski poziom jest przyczyną czy skutkiem choroby) – oraz z nieprawidłowościami, jak określają to lekarze, funkcjonowania osi podwzgórze–przysadka–nadnercza, nadmiernie wytwarzającej hormony stresu, m.in. kortyzol.

Depresja, nazywana dżumą XXI w., w ciągu życia dotyka ok. 15 proc. Europejczyków. Inne dane mówią o tym, że co dziesiąta osoba na świecie przechodzi w życiu przynajmniej jeden jej epizod. Depresja jest już drugą, po chorobie niedokrwiennej serca, najczęściej atakującą nas chorobą. WHO w opublikowanym w maju raporcie alarmuje: u młodych ludzi depresja jest głównym powodem występowania schorzeń i niepełnosprawności, a samobójstwo jest jedną z trzech najczęstszych przyczyn śmierci młodzieży.

Nie ma żadnych powodów, by sądzić, że Polska odbiega od tych statystyk.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj