Zbigniew Religa i jego filmowy odpowiednik

Zdecydowanie polski bohater
Zbigniew Religa: mąż, ojciec, pijący, palący, nerwowy, uparty, znawca ludzkich serc. Film o profesorze wchodzi właśnie na ekrany kin.
Pacjenci go uwielbiali, przełożeni niekoniecznie – za dużo robił szumu wokół siebie.
Wojciech Surdziel/Agencja Gazeta

Pacjenci go uwielbiali, przełożeni niekoniecznie – za dużo robił szumu wokół siebie.

Umarł w marcu 2009 r. Dwa lata wcześniej publicznie ogłosił, że ma raka płuc. Mówił o tym ze spokojem, jak przystało staremu lekarzowi i ministrowi zdrowia. Przechodził kolejne operacje, ale wciąż pracował. W wywiadach filozofował o śmierci – to sen; nie ma człowieka na Wyspach Zielonego Przylądka ani nigdzie indziej; przebywa się pod ziemią na cmentarzu. Pochowano go na Powązkach w Warszawie przy piosence Louisa Armstronga, tej wychwalającej wspaniałość świata.

Ludzie często pytali Zbigniewa Religę, kardiochirurga, co czuje, gdy podczas operacji trzyma w dłoni czyjeś serce.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj