Wadowice: jak w papieskim mieście radzi sobie ateista?

Gospodarz z kosmosu
Burmistrz Mateusz Klinowski, doktor nauk prawnych, zwolennik legalizacji marihuany, lewicowy ateista, zamiast życzyć mieszkańcom papieskich Wadowic wesołych świąt upomniał ich, żeby przestali palić śmieci w piecach, sprzątali po swoich psach i przesiedli się na rowery.
Wielu nie może darować Klinowskiemu, który w kampanii obiecywał pracę młodym, wykształconym wadowiczanom, że wszystkie panie z jego sztabu pochodzą z Krakowa.
Andrzej Banaś

Wielu nie może darować Klinowskiemu, który w kampanii obiecywał pracę młodym, wykształconym wadowiczanom, że wszystkie panie z jego sztabu pochodzą z Krakowa.

Nowy burmistrz Wadowic zrezygnował z ulubionych bojówek i skrócił włosy. Kolczyk w uchu został.
Stanisław Ciok/Polityka

Nowy burmistrz Wadowic zrezygnował z ulubionych bojówek i skrócił włosy. Kolczyk w uchu został.

MEDIA WNET/Flickr CC by 2.0

Składając życzenia, burmistrz Klinowski wystąpił przed kamerami lokalnej telewizji w ciemnej marynarce. Na co dzień dalej chodzi w bluzie. Ale zrezygnował z ulubionych bojówek i skrócił włosy. Kolczyk w uchu został.

Prawdziwa rewolucja, bo małopolskie miasteczko od ponad 20 lat było jak zabetonowane. Urząd burmistrza piastowała nieprzerwanie Ewa Filipiak wspierana przez miejscowych proboszczów oraz dziwaczny sojusz Platformy Obywatelskiej z Prawem i Sprawiedliwością. Sama Filipiak do 2006 r. należała do PiS, potem zawiesiła członkostwo, ale w kolejnych wyborach wciąż miała oficjalne poparcie partii Kaczyńskiego, by nieoczekiwanie zostać jedną z twarzy małopolskiej PO. Jak jej najbliższy współpracownik Stanisław Kotarba, szef wadowickiej Platformy. Nikomu to za bardzo nie przeszkadzało, w końcu wiadomo, że w mieście linia podziału między PO i PiS jest dość płynna i przebiega przez środek łóżka małżonków Ramos (Wiesław, dyrektor krytego basenu miejskiego, jest eksponowanym działaczem Platformy, Grażyna, prywatnie przyjaciółka byłej burmistrz, to szefowa wadowickiego PiS). Różnice polityczne niwelowała wspólnota interesów.

I tak powstał, według Klinowskiego, „układ patologicznych powiązań towarzysko-politycznych, które dławią demokrację i umożliwiają wyprowadzanie środków publicznych do prywatnych kieszeni”. A wszystko w majestacie władzy „sprawowanej metodami znanymi z filmów gangsterskich”.Tak mówił – i wygrał. Teraz nowy burmistrz rządzi Wadowicami, ale nie Radą Miasta, w której nie ma ani jednego mandatu. Przewodniczącym Rady jest Józef Cholewka, z którym obecny burmistrz ma sprawę w sądzie. Józef Cholewka publicznie, podczas sesji, groził Klinowskiemu, że „dostanie w ryło”, jak jeszcze raz wyciągnie megafon (radny Klinowski, gdy odbierano mu głos, używał swojego nagłośnienia). – Rok trwało, zanim udało mi się zmusić prokuraturę, żeby mu postawiła zarzuty – mówi Klinowski. – Prokurator twierdził, że to było wyrażenie idiomatyczne, a nie groźba.

Wojna czteroletnia

Przygotowania do rewolucji zajęły Klinowskiemu 4 lata. Najpierw, żeby rozpoznać wroga, musiał się dostać do Rady Miasta, co okazało się dziecinnie proste. Jak tylko rozpuścił wieści, że zakłada swój komitet, zgłosił się do niego Stanisław Kotarba, rzecznik ratusza, i zaproponował miejsce na listach, które sam układał; do wyboru – PO, PiS, bezpartyjną, obywatelskiego komitetu pani burmistrz Wspólny Dom. Klinowski wybrał Wspólny Dom i zadowolił się siódmym miejscem. Na swojej ulotce wyborczej reklamował się jako „silny gospodarz z kosmosu”. Odwoływał się do młodych i apelował o frekwencję: „Wybory bramą nowej nadziei i pojednania. Musisz przez nią przejść”. Takie słowa w mieście przesiąkniętym papieską retoryką zapewne wydawały się Klinowskiemu bezpieczne. Choć nie o pojednanie mu chodziło.

Został radnym i od pierwszej sesji było widać, że zacznie sprawiać kłopoty. Nie konsultując z nikim, zgłosił swoją kandydaturę na przewodniczącego Rady. Wszystko już było ustalone, był jeden kandydat Zdzisław Szczur, przewodniczący Solidarności i szef Rady Miasta w poprzedniej kadencji. A tu nagle Klinowski się wychylił. Co gorsza, dostał sześć głosów, więc Stanisław Kotarba wziął go na dywanik. – Po prostu mi groził, że jak nie będę posłuszny, to mnie zniszczą – opowiada Klinowski. – Zażądał ode mnie złożenia mandatu radnego. Klinowski odmówił.

Tak zaczęła się czteroletnia wojna. Stowarzyszenie Wolne Wadowice, założone przez Mateusza Klinowskiego, nagłaśniało afery, przekręty, składało wnioski do prokuratury. Prokuratura rejonowa umarzała kolejne postępowania. Jak w sprawie renowacji rynku, na którą miasto wydało ok. 10 mln zł, prawie dwa razy więcej, niż zakładano. A wykonawcą była inna firma niż ta, która została wyłoniona w przetargu. I w dodatku wykonawca ten miał sprawę o poprzednią gminną inwestycję, w której oskarżycielem posiłkowym była gmina.

Teraz Klinowski, już jako urzędujący burmistrz, złożył zażalenie do prokuratury na decyzję umarzającą postępowanie. Wcześniej, jako stowarzyszenie, też się odwoływali od prokuratorskich umarzających decyzji, ale sąd zazwyczaj uznawał, że stowarzyszenie nie ma legitymacji do składania zażaleń. – Nikt nie zabrania zatrudniać podwykonawców, a koszty w trakcie prac często rosną – Zdzisław Szczur, który właśnie dostał od burmistrza wypowiedzenie najmu lokalu dwóch pokoi w siedzibie muzeum, twierdzi, że wszystkie oskarżenia Klinowskiego i Wolnych Wadowic są wyssane z palca. – Najlepszy dowód, że nie ma ani jednego wyroku uznającego winę władz miasta.

Ale, jak mówi Klinowski, w wadowickim sądzie byli bez szans, bo poprzednia burmistrz Filipiak zatrudniła w urzędzie miasta syna pani prezes sądu (na stworzonym dla niego stanowisku), który był także jej obrońcą w procesie karnym, wytoczonym przez opozycyjnych radnych. Dziś jest w sądzie sprawa dwóch ostatnich przetargów, na których gmina straciła według działaczy stowarzyszenia ok. 1,5 mln zł. Podobne straty zdaniem Klinowskiego miasto poniosło na wynajęciu za szokująco niską sumę działki w centrum miasta na parking przy restauracji. O tej sprawie stowarzyszenie zawiadomiło CBA, które przekazało sprawę wadowickiej prokuraturze, a ta nie stwierdziła nieprawidłowości, bo rzekomy parking miał być zapleczem budowy. Przy okazji wyszło na jaw, że restauracja działa, mimo że jej budowa formalnie nie została zakończona i odebrana.

Sin City

Po trzech latach takiej walki podjazdowej Klinowski i Wolne Wadowice zebrali wystarczającą liczbę podpisów, by zorganizować referendum w sprawie odwołania burmistrz. Pierwsze otwarte starcie wygrała Ewa Filipiak. Ale już rok później, w ostatnich wyborach samorządowych, poniosła porażkę. Nie pomogła bezpardonowa kampania przeciwko Klinowskiemu, w trakcie której oskarżano go nie tylko o antyklerykalizm, narkomanię czy popieranie Ruchu Palikota, ale i o to, że jego dziadek był funkcjonariuszem UB. Do wyborców trafił za to przekaz Klinowskiego, ulotka przedstawiająca go jako bohatera gry Sim City vs. Sin City, gdzie główne role grają pani burmistrz Filipiak i drugi kontrkandydat Klinowskiego starosta Jacek Jończyk.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną