Społeczeństwo

Zadziobani

Zabójcze Pendolino

Od roku maszynistom i drużynom konduktorskim na prędkościach Premium oferuje się opiekę terapeutyczną po rozjechaniu cudzego życia. Od roku maszynistom i drużynom konduktorskim na prędkościach Premium oferuje się opiekę terapeutyczną po rozjechaniu cudzego życia. Michał Fludra/Demotix / FOTOCHANNELS
Czasooszczędni, preferujący skróty pod szlabanem, zarzucają Pendolino zabójcze prędkości. Kandydaci na samobójców nie mogą się nachwalić.
Pod względem kolejowych kolizji z człowiekiem (ok. 250 rocznie) plasujemy się na pierwszym miejscu w Europie.Viktor Cap/PantherMedia Pod względem kolejowych kolizji z człowiekiem (ok. 250 rocznie) plasujemy się na pierwszym miejscu w Europie.

Tuż po śmierci kobiety pod mijającym Mławę Pendolino pasażerowie twittują, że obsługa zachowuje się profesjonalnie. Rozdaje dodatkowe napoje i wafelki, pyta o samopoczucie.

Tego dnia na torach ginie ktoś jeszcze, ale o tych spod TLK informuje tylko (a i to pośrednio) dworcowa tablica w zakładce Opóźniony. Pendolino gwarantuje wspomnienie w Onecie, Radiu Zet, a nawet w TVN.

1.

Pierwszym jest (był?) 43-letni mieszkaniec wsi Słomniki. 25 listopada 2014 r. maszyniści trasy Warszawa–Kraków dostrzegli z daleka leżący na torach „ciemny przedmiot”. (Maszyniści byli trzeźwi).

Fora kipią z oburzenia. Jak ONI naród traktują? Wydają miliony na podziemne przejścia dla żab pod autostradami, na korytarze dla migrujących zwierząt, a człowiekowi zafundowali szybkość nowej generacji pędzącą po starych kartofliskach, gdzie jeszcze wypasa się krowy na nasypach. W gospodarstwach wiejskich najbliżej torów od tych szybkości aż spada pranie ze sznurków. Ale to był projekt polityczny, spieszyli się z otwarciem kosztem człowieka. Bo w tym kraju chroni się życie dopiero poczęte, nie życie już żyjące.

Są na forach pracujący za granicą. Tam szlaki dla takich prędkości są samotne jak autostrady, ogrodzone przed człowiekiem. U nas we Francji (u nas we Włoszech, Niemczech) pędzą w tunelach lub po wysokich nasypach, niekrzyżujących się z istotą ludzką. Pracujących za granicą irytuje podkreślany medialnie fakt, że maszyniści byli trzeźwi. W ich zachodnich gazetach jest nie do pomyślenia, że mogło być inaczej. Niech ONI – apelują fora – odgrodzą tory od kartoflisk siatkami, wysokim płotem pod napięciem, drutem kolczastym, których Polak o tyczce nie przeskoczy, niech usypią górki zwalniające, inaczej czasooszczędni będą mieli piekło, samobójcy raj, pasażerowie opóźnienie, a maszyniści obciążone sumienia. W czasie gdy wieś Słomniki przechodzi do historii taboru Pendolino, tory przy stacji Poznań Wola też spłukuje szlauch. Ale śmierć tego człowieka nie przedostaje się do mediów. Nastąpiła w zderzeniu z pociągiem nijakim.

Fantazjujący o nieistnieniu internetowi gęgacze zazdroszczą rekordu nie do pobicia. Być pierwszym przejechanym z taką prędkością nikt już nie może. Choć, prawdę mówiąc, to rekord nieoficjalny, bo Pendolino jechało testowo. Czyli zabiło, ale jeszcze nikogo nigdzie nie zawiozło.

Pociągi testowano tylko w dzień. Przy poprzednich sprawdzianach superszybkiej lokomotywy Husarz, jeszcze sprzed prędkości Premium, w wariancie nocnym na tory masowo wchodzili chcący wrzucić na YouTube najlepszy film. Czasem dostrzegano ich w ostatniej chwili.

Zanim puszczono Pendolino w Polskę, zaproszono na rejs Warszawa–Gdańsk dziennikarzy i blogerów. Pokazowo zrobiono odcinek w 2 godz. 32 min (o 20 min krócej, niż przewidziano w rozkładzie). Zaproszeni pisali o estetycznym wstrząsie na plus. Lekkość, opływowość, w miejsce zapyziałych firanek minimalistyczne rolety. Zgrzytnęło tylko z toaletą. Zapchała się bardzo szybko mimo małego obłożenia. Być może goście byli nietrzeźwi.

2.

Więc na pierwszą oficjalną ofiarę Pendolino internauci mianują kobietę. Jest 9 stycznia 2015 r. Pednolino już kursem oficjalnym pędzi trasą Gdynia–Kraków. Pasażerowie twittują, iż przywitała ich na pokładzie kompozycja Chopina. Fotele mięciutkie, sporo miejsca na nogi, nie drażni się drzemiących podczas wyjść do WC. Może zielony kolor zbyt zgniły, co fotele postarza. Obsługa niewymuszenie sympatyczna, zagaduje nawet dzieci. I najpiękniejsza w Pendolino – cisza. Zero szarpnięcia przy ruszaniu, stukotu. Bez spojrzenia w okno nie ma dowodu na bycie w ruchu, a przemieszczanie jest tak szybkie, że odbiera przyjemność napawania się pięknem krajobrazów. Nie słychać nawet kwilenia niemowląt, co z kolei zapewniają dźwiękoszczelne drzwi w przedziałach dla matek. Co jakiś czas komunikat z radiowęzła: Proszę państwa, osiągnęliśmy prędkość 200 km na godz. Jest tak cicho, iż ma się wrażenie, że radiowęzeł wrzeszczy.

Jednak tuż po godz. 10 szalone szarpnięcie. Pasażerowie wrzucają na Kontakt24, że przykra historia. Na tory pod zamkniętymi rogatkami weszła 26-letnia studentka w kapturze. Chciała zdążyć na pociąg lecący z naprzeciwka.

Mającym okna na tory mławskie spowszedniały już takie zgony. Widoczność na tym przejściu fatalna, lokomotywa, jadąc po łuku, wypada nagle zza skarpy. Na pewno nie pomogły studentce słuchawki w uszach. Ta superkolejka jest niesamowicie wyciszona, również zewnętrznie. Pędząc, nie wydaje z siebie żadnego znajomego turkotu. Kompletnie nic, co dałoby słuchowo przewidzieć możliwości. W opinii regularnie czmychających na tym przejściu pod szlabanem właśnie ta cisza studentkę zgubiła. Robiła co zawsze. Skąd miała wiedzieć, że nie zdąży? Miała czas obliczony na TLK, przy prędkości 80 km na godz. udawało się nawet w ostatniej chwili. Zresztą była już na koniuszkach torów. Może została wciągnięta przez impet?

Niech ONI wezmą pod uwagę, że niektórzy spieszący się nie dosłyszą. Jest faktem, że w okolicach czterdziestki zmysły i sprawność zaczynają siadać.

Niech więc ONI zwiększą hałas tego taboru w sposób sztuczny, porobią jakieś hukowe systemy ostrzegawcze, słyszalne z odległości kilometra. Może zamontują z przodu awaryjną dmuchawę, która pod dużym ciśnieniem będzie odrzucała z torów „ciemne przedmioty”?

 

O tym, że ONI przedkładają egzystencję żaby nad życie człowieka, niech świadczy fakt, że od roku są w Mławie gotowe dwa nowe wiadukty. Ale ONI – zwlekają z otwarciem, szeleszcząc papierami z nieprawidłowością formalną.

Tymczasem światowi eksperci udowadniają, że największe tragedie są konsekwencją coraz większych prędkości. Kiedy wchodziły parowozy (40 km na godz.), ludzie tej epoki byli roztrzaskiwani masowo, gdyż nie potrafili przewidywać. Ta 26-letnia studentka świętej pamięci była uczona w szkole: skręcić głowę w prawo, lewo, prawo. Przy szybkościach klasy Premium, jak człowiek zacznie się rozglądać w starym stylu, może się nie wyrobić. Ile jeszcze ofiar – mławianie niepokoją się o siebie – pochłonie ta indolencja?

3.

Oficjalnie drugi zabity to 53-letni mężczyzna. 29 stycznia przed godz. 21 na dzikim przejściu, 200 m od stacji Pruszków. (Maszyniści byli trzeźwi. Rozdano dodatkowe wafelki).

Miejscowi oskarżają Pendolino. Też są potencjalnymi ofiarami durnej infrastruktury żałujących porobić kładki. Tu się nagminnie przełazi last minute pod szlabanem, bo tu człowiek spieszy się do pracy. Tak się składa, że firmy są po drugiej stronie torów, a do kładki trzeba zasuwać kawał drogi. Są zirytowani tą nadgorliwą asekuracją przed Pendolino, przez które zbyt wcześnie zamyka się rogatki i zbyt późno podnosi.

Od roku maszynistom i drużynom konduktorskim na prędkościach Premium oferuje się opiekę terapeutyczną po rozjechaniu cudzego życia. Na pogadankę z psychologiem już zgłosiło się kilkadziesiąt osób. Jeszcze korzystają niechętnie. Chcą pokazać pracodawcy silnie skrystalizowany charakter.

Maszyniści apelują w mediach, niech nierozważni i romantyczni nie obciążają ich obrazami tłukącymi się w głowie do końca życia. Obrazy: chłop jechał traktorem na własne wesele; wiejscy chłopcy spędzali wakacje na zabawach w ucieczki w ostatniej chwili, filmowane telefonem; kobieta pchała wózek, drugie dziecko trzymała za rękę, wyszła zza wagonów towarowych; babcia niosła chrust na plecach – gdyby maszynista nie użył sygnału, zdążyłaby. Ale przepisy każą trąbić. Znieruchomiała. Śpiący na torach wiejski solenizant, którzy na dźwięk ostrzegawczy zaczął się podnosić.

Pod względem kolejowych kolizji z człowiekiem (ok. 250 rocznie) plasujemy się na pierwszym miejscu w Europie. 70 proc. to nierozważni. Reszta – desperaci.

Niektórzy maszyniści mają przed oczami po 30 takich obrazów. Jeden własnego syna będącego w depresji. Czy wychodząc na tory, wiedział, że nadjedzie ojciec?

4.

Niestety, miejsce trzeciego oficjalnego – śledzą zainteresowani – też już zajęte z dniem 4 lutego. Należy do mieszkańca wsi Gronajny pod Malborkiem.

A w kręgach kolejowych jest obawa, że nowoczesny dziób Pendolino zacznie się kojarzyć społeczeństwu z czymś strasznym. Towarzysząca mu oprawa medialna, magia nowości i ogólnopolskie wow może być dla zdesperowanych samobójczą atrakcją. Śmierć pod takimi kołami będą traktować jak zaszczyt. Jakby już nie wypadało trywialnie, pod towarowym. Zjawisko powszechne w Japonii. Całe grupy umawiają się via internet na zbiorowe samobójstwa pod Shinkansenem, koleją superszybkich prędkości.

Zderzenie z pociągiem zwykłym powoduje dosłownie pęknięcie człowieka. Superszybki przy swoim opływowym kształcie zabija prawie bezkrwawo. Po prostu odrzuca człowieka w całości.

Za kilka lat Pendolino ma przyspieszyć do 250 km na godz. Kolejarze już się boją, że czasooszczędni będą ginąć pod kołami jak jeże.

Szczęśliwie dla fauny – oddychają z ulgą ekolodzy – Pendolino ruszyło zimą, gdy część ptaków odleciała, a zwierzęta śpią. Zanim ptaszki wrócą, a zwierzęta się pobudzą, może swoim zmysłem zorientują się w zmianach na kolei.

Polityka 11.2015 (3000) z dnia 10.03.2015; Społeczeństwo; s. 32
Oryginalny tytuł tekstu: "Zadziobani"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wybuchowe wesele. Zostali bez domu i z kredytem na całe życie

W jednej chwili wesele Wawrzyniaków zamieniło się w koszmar. Każdego dnia nurtuje ich pytanie: jak tu obchodzić rocznicę?

Norbert Frątczak
18.07.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną