Błyskotliwa kariera podrabianego oficera WP

Major pięciogwiazdkowy
O tym, jak i po co Marek P. został „smutnym panem”, wnosząc trochę radości do swego życia.
Mirosław Gryń/Polityka

Na swoją ostatnią wieczerzę Marek P. nie został zaproszony. Ale śledczy wiedzieli, że przyjdzie, bo pracują w naturze człowieka i jej mechanizmy poznali. Nie mylili się. Wieczerza odbywała się w restauracji Ruczaj, gdzie 31 stycznia 2013 r. z mundurem żegnał się major L. Marek P. sam zjawił się na galowo. Na swoją zgubę za bardzo nawet w insygnia wystrojony.

Pętla wokół niego zaczęła się zaciskać. Śledczy bali się, że w tłumie wysokich szarż może dojść do pomyłki. W związku z tym zastosowali umówiony sygnał identyfikacji podejrzanego.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj