Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Wygaszanie Bronisława

Z życia sfer

Pod rządami Platformy coraz częściej dochodzi do zjawisk, obok których żaden Polak nie może przejść obojętnie.

Myślę tu np. o bulwersującym fakcie, że na wybiegu w stołecznym zoo pewien młody mężczyzna agresywnie zaczepiał starszą niedźwiedzicę. Wprawdzie ta zachowała się rozumnie i nie dała się sprowokować, ale nie można udawać, że problemu nie ma. Trudno powiedzieć, jaki wpływ na podyktowaną silnymi emocjami decyzję mężczyzny miała sytuacja w kraju, ale sprawa tak czy inaczej budzi niepokój. Kto wie, ilu takich młodych ludzi jest w Polsce i co w tej chwili planują? Oraz jak zareagują na te plany niedźwiedzie, których cierpliwość może się przecież w końcu wyczerpać?

Kampania Bronisława Komorowskiego przeszła już do najnowszej historii Polski. Nic dziwnego, że wiąże się z nią mnóstwo tajemnic, które red. Wołoszański powinien wyjaśnić w cyklu „Sensacje XXI wieku”. Wielu z nas jest np. ciekawych, czyim kandydatem był Bronisław Komorowski i kto go wystawił? W opinii ministra sportu posła Biernata z PO: „to był nasz kandydat, ale sztab nie był nasz”. Z tym że sprawa nie jest jednoznaczna, bo np. poseł Neumann nie potwierdza, że sztab nie był „nasz”, jednak daje do zrozumienia, że Komorowski mógł nie do końca być „nasz”, a w każdym razie sprawiał takie wrażenie, bo „od początku kreował się na kandydata spoza Platformy”. Samo istnienie sztabu Bronisława Komorowskiego, nawet jeśli „był nasz”, także budzi wątpliwości. W „Gazecie Wyborczej” czytam, że w PO pojawiły się zarówno zarzuty, że sztabu nie było, jak i zarzuty, że było kilka sztabów.

Nic dziwnego, że w tej sytuacji kampania Bronisława Komorowskiego przebiegała chaotycznie i była zakłócana ekscesami urządzanymi przez jego przeciwników.

Polityka 23.2015 (3012) z dnia 31.05.2015; Felietony; s. 4
Oryginalny tytuł tekstu: "Wygaszanie Bronisława"
Reklama