Politycy głodzą dzieci

Czy mamy w Polsce głodne dzieci?
Hasło „głodne dzieci” zawsze działa. Ale o kim i o czym naprawdę mówimy?
Awantura o głodne dzieci trwa w Polsce już od lat. Problem w tym, że nawet nie wiemy, ile dzieci cierpi na niedożywienie.
Anders Sellin/Getty Images

Awantura o głodne dzieci trwa w Polsce już od lat. Problem w tym, że nawet nie wiemy, ile dzieci cierpi na niedożywienie.

Rokrocznie na dożywianie państwo przeznacza z budżetu ok. 550 mln zł. Gminy dokładają ok. 280 mln zł rocznie, zaś ok. 70 mln euro pochodzi ze środków unijnych.
Dimitriy Shirinosov/PantherMedia

Rokrocznie na dożywianie państwo przeznacza z budżetu ok. 550 mln zł. Gminy dokładają ok. 280 mln zł rocznie, zaś ok. 70 mln euro pochodzi ze środków unijnych.

Temat tym razem wywołał prezydent Andrzej Duda zaraz po swoim zaprzysiężeniu w Sejmie. Mówiąc o konieczności naprawy Polski, wypomniał rządowi „dzieci, z których wiele dzisiaj nie dojada”. Podniósł się rwetes, ruszyła polityczna wymiana ciosów. – Wiem, że jest w Polsce bardzo wiele dzieci, które są głodne – oświadczyła zaraz Beata Szydło. Rzecznik PiS powiedział o „800 tys. głodujących dzieci”, a Leszek Miller o „400–450 tys. głodnych dzieci”. „Idą do szkoły głodne i wracają ze szkoły głodne. To jest hańba dla współczesnego państwa polskiego” – grzmiał.

Dla socjolog prof. Elżbiety Tarkowskiej, dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii Akademii Pedagogiki Specjalnej, która od lat bada zjawisko biedy i ubóstwa w Polsce, ta awantura to kolejna odsłona przedmiotowego traktowania dzieci dla potrzeb walki politycznej, co zresztą, jak przyznaje w rozmowie z POLITYKĄ, obserwuje od dawna. – Od 20 lat prowadzę badania i przy różnych okazjach to widziałam: na co dzień politycy nie interesują się dziećmi, tylko od czasu do czasu wybuchają właśnie takie awantury, w których tymi dziećmi ktoś coś sobie załatwia – mówi. Kilka miesięcy temu przeczytała w jednym z portali prawicowych o 2 mln głodnych dzieci, gdzie indziej – o pół milionie. – Powoływano się na badacza, którego znam, i przy najbliższej okazji zapytałam go o to. W ogóle nie wiedział, o co chodzi.

Bo w rzeczywistości nie ma żadnego rzetelnego badania, które ujawniałoby głód w Polsce. – Można mówić o dzieciach żyjących w biedzie, w rodzinach, które mają bardzo skromne dochody – zauważa prof. Tarkowska. – Ale w przypadku skrajnej biedy dzieciom przysługuje posiłek w szkołach, nie wszystkie z tego chcą korzystać z różnych powodów, ale wszystkie mają do niego prawo. Więc o jakim głodzie jest mowa?

Magdalena Szymczak, koordynatorka Programu Dożywiania Polskiej Akcji Humanitarnej, z miejsca ustawia problemy polskich dzieci w odpowiednich proporcjach. – W 2011 r. udzielaliśmy pomocy w Rogu Afryki z powodu klęski głodu. W Somalii umarło wtedy 250 tys. osób, w większości dzieci do piątego roku życia, zatem z perspektywy organizacji humanitarnej zjawisko głodu ma zupełnie inny wymiar – mówi. Wtedy w Somalii nie rozdawali żywności ani nie zajmowali się finansowaniem posiłków jak w Polsce – tam dostarczali odżywki terapeutyczne, by wyprowadzać ludzi ze skrajnego wycieńczenia. Z głodu się umiera. – W Polsce nie mamy do czynienia z głodem. Mamy duży problem z dziećmi niedożywionymi, które nie jedzą wystarczającej ilości posiłków, żeby dobrze się rozwijać – tłumaczy Magdalena Szymczak.

Kłopot w tym, że nikt tak naprawdę nie może nawet powiedzieć, ile jest takich dzieci.

Kłopoty z liczeniem

Gdy przyjrzeć się dokładniej rzucanym dziś liczbom, to okazuje się, że owo przywołane „800 tys. głodnych dzieci” to dane z konferencji Fundacji Maciuś w 2013 r. Wtedy, prowokując ogólnokrajową awanturę, podano tę właśnie liczbę – ale bynajmniej nie jako dzieci głodnych, tylko niedożywionych dzieci z klas 1–3. To i tak byłoby ogromnie dużo; ośmioro na dziesięcioro dzieci. Niebawem okazało się jednak, że te dane zostały mocno przekręcone i podkręcone. Obliczeń dokonano na podstawie ankiety – 500 nauczycieli i 300 pracowników opieki społecznej usłyszało podczas badań pytanie: „jak się panu wydaje, jakiego procentu dzieci w klasach 1–3 w szkole czy gminie może dotyczyć problem niedożywienia?”. Z odpowiedzi wynikało, że 7–8 proc., co nijak miało się do 800 tys.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną