Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Na spalonym

Tydzień w polityce według Paradowskiej

W przedostatnich dniach kampanii hitem stała się miłość pani wiceprezes Beaty Szydło do piłki nożnej.

Miłość, jak się okazuje, mająca swój początek w latach młodości, kiedy to sama pograć podobno lubiła. Z tego też czasu wyniosła wiedzę np. o spalonym, czyli tak zwanym ofsajdzie, kiedy to piłkarz strzela, a bramka nie jest uznana. Tak to przynajmniej wypadło w jej interpretacji. Doprawdy, potencjalnej pani premier zdecydowanie lepiej idzie rozdawanie po 500 zł na dziecko, obniżanie wieku emerytalnego czy nawet obrona najbardziej deficytowej kopalni niż wyjaśnianie, co to też jest ów „spalony”. Można zrozumieć, że w kampanii polityk robi wszystko, by się wyborcy przypodobać, ale jednak nawet polityk wszystkiego wiedzieć nie musi. Sam biało-czerwony szaliczek wystarczy. Liczą się przecież symbole, gorzej, gdy trzeba coś powiedzieć.

Czy Jarosław Gowin wie coś na przykład o wojsku? Sam przyznaje, że wiedzę zdobywał, uczestnicząc kilka razy w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, która radzi bardziej o polityce bezpieczeństwa niż o wojsku, a przecież śmiało resort obejmie i nawet ma już priorytety. Gowin tak już zresztą ma, że rzucają go na odcinki, na których się nie zna, a on chętnie podejmuje każde wyzwanie, bo strach jest mu obcy. Wyjąwszy strach przed utratą miejsca w Sejmie, oczywiście. Jak każdy minister ma już nawet priorytet główny, czyli wydanie więcej pieniędzy. Potencjalna pani premier zapowiedziała, że na wojsko przeznaczy nawet 3 proc. PKB, a więc o 17 mld zł więcej niż obecnie. Gowin ma na początek aspiracje nieco mniejsze. Nie mniej niż 2 proc. – powiada skromnie, nie wyjaśnia jednak, po co mu te pieniądze. Na razie z wydawaniem niecałych 2 proc. są kłopoty, a przeszły (a może tylko przejściowo przeszły?) kandydat na ministra Antoni Macierewicz praktycznie zerwał już kosztowny kontrakt z Francuzami na caracale i zadecydował, że będziemy kupować śmigłowce polskie, czyli amerykańskie.

Polityka 42.2015 (3031) z dnia 13.10.2015; Komentarze; s. 10
Oryginalny tytuł tekstu: "Na spalonym"
Reklama