Oficjalnie kobiety wykorzystujące seksualnie dzieci to margines. A nieoficjalnie?
W rzeczywistości może być ich dużo więcej. Bo żeńska pedofilia to wciąż tabu.
Dmitry Ratushny/Unsplash

Tekst ukazał się w POLITYCE w marcu 2016 r.

Jedna ze sprawczyń, badana przez Krakowski Instytut Ekspertyz Sądowych, mówiła, że chciała tylko rozbudzić intelektualnie swojego podopiecznego. A potem jakoś poszło samo, nie z jej winy. Inna – że właściwie to ona została uwiedziona... przez 12-latka. Jeszcze inna, że to była po prostu matczyna miłość. Albo tak: dziwią się, że ktoś w ogóle może uważać, że zrobiły krzywdę dziecku. Bo jak to? Kobieta?

Teresa Jaśkiewicz-Obydzińska, psycholog sądowa, badała wiele spraw z udziałem kobiet molestujących seksualnie dzieci.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną