Ostatni felieton

Ptaki, dziki i szczypiorek 
Moja wiejska okolica aż tętni od życia. Ptaki, wprawdzie w nieco dalszej okolicy niż zwykle, już od paru tygodni śpiewają jak opętane. A ja czuję się osierocony.
Pierogi gryczane ze szczypiorem
Katarzyna Klich/EAST NEWS

Pierogi gryczane ze szczypiorem

Przed czterema laty wywiesiłem na kilku drzewach budki lęgowe dla ptaków. Zrobiłem wszystko zgodnie z zaleceniami prof. Jana Sokołowskiego, nieżyjącego już wybitnego polskiego ornitologa. Domki są z drewna brzozowego i sosnowego, wiszą w odpowiedniej odległości od siebie, a otwory wejściowe są na tyle małe, by drapieżniki (ptaki i ssaki) miały utrudniony wstęp, a właściwi lokatorzy – wprost przeciwnie.

Przez pierwsze lata budził nas radosny świergot, co dodawało uroku wiejskiemu życiu. I nagle nastała cisza. Wszystkie budki opustoszały. Nikt w nich nie mieszka. To bardzo przykre.

Moje obserwacje wykazały, że wcale nie przybyło ani łasiczek, ani kotów w sąsiedztwie, ani sójek czy srok, które by wyjadały jaja lub pisklęta. Kury, też przecież ptaki, niosą się coraz lepiej. Rozmnożyły się wielce bażanty i kuropatwy, o które bardzo się martwiłem, że są w całej okolicy bliskie wyginięcia.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj