Dlaczego za głupotę człowieka znów musiało zapłacić zwierzę?

Ludzie i goryle
Tak, mnie też poruszyła tragedia, jaka rozegrała się w ogrodzie zoologicznym w Cincinnati, w stanie Ohio w USA! Zginął goryl Harambe.
Tom Conger/Flickr CC by 2.0

Czteroletni chłopiec, który był z matką w zoo, wskoczył na wybieg dla goryli. A ściślej – wskoczył do fosy okalającej wybieg, z której oczywiście nie potrafił się wydostać. Nie był to nieszczęśliwy wypadek, chłopiec zapowiadał, że wskoczy tam, a matka grzecznie prosiła, żeby tego nie robił. Są świadkowie.

Goryl Harambe początkowo nie zauważył intruza lub nie zwrócił na niego uwagi i może tak by pozostało. Ale stojący obok wybiegu tłum zachowywał się głośno, krzyczał i wymachiwał w kierunku goryla. To wyraźnie zirytowało Harambe, każdego zresztą by zirytowało, gdyby obok jego mieszkania dział się taki harmider.

No i wtedy dostrzegł dziecko w swym basenie kąpielowym. Przyjrzał mu się, chwycił je za nogę – ale nie jakoś szczególnie brutalnie, po prostu chwycił i pociągnął kawałek. A następnie puścił chłopca, przysiadł i zaczął się mu przyglądać, zdziwiony. Całe zdarzenie można obejrzeć na nagraniu, które wielokrotnie obejrzałam w trzech różnych telewizjach.

Widać, że goryl nie przejawia agresji, bo przecież gdyby chciał, wystarczyłoby, żeby się zamachnął i walnął pięścią małego. Goryl ważył ponad 180 kg, z chłopczyka pozostałaby mokra plama. Ale on tego nie zrobił, bo jest, a raczej był istotą myślącą i nie miał najpewniej zamiaru atakować słabszego. Bo i po co, żadne to bohaterstwo. Chłopiec przebywał na wybiegu całe 10 minut. Opiekunowie Harambe nie wytrzymali i obawiając się jego ewentualnej agresji, zdecydowali się zastrzelić goryla. Miał 17 lat. Oczywiście, dokonanie wyboru między dzieckiem a gorylem przyniosło rezultat jednoznaczny.

Celowo piszę o gorylu, a nie o zwierzęciu. Goryl nie jest człowiekiem. Choć prawie jest. Jest bliski genetycznie, ale też uczuciowo. Jest tak blisko człowieka, że prawie jest jego kuzynem. Zastanawiam się zresztą, jak można goryla trzymać w klatce. To prawie tak, jakby uwięzić tam prapraprapradziadka.

Goryle nie mówią ludzkim językiem i nie piszą, i to jest ich nieszczęście. Są skrajnie zagrożonym wyginięciem gatunkiem i każdy żyjący jest skarbem. Są zagrożone, bo człowiek wpakował się na ich terytorium, bez pytania, bo zdaje mu się, że świat do niego należy, wyłącznie.

Za to rodzice chłopczyka, jego matka, mówi, pisze i czyta i nie jest absolutnie ginącym gatunkiem. To nie pierwszy przypadek, kiedy rodzice w zoo zachowują się głupio i nieodpowiedzialnie, znacznie bardziej nieodpowiedzialnie niż goryl. Co chwila słychać o tym, że będące pod opieką rodzica w zoo dziecko wyskoczyło na wybieg, a to niedźwiedzia, a to lwa, czego konsekwencje poniosły zwierzęta. Sama widziałam tatusia, który próbował synkowi pokazać zwierzęta z bardzo bliska i własnoręcznie próbował go postawić za ogrodzeniem, na wybiegu.

Goryl by na to nie wpadł, jestem pewna! Bo goryl myśli i troszczy się o swoje dziecko, dba o jego bezpieczeństwo. Jest wielokrotnie mądrzejszy od ludzi odwiedzających zoo, choć jest tylko gorylem. Choćby ci japońscy rodzice, którzy za karę swojego siedmioletniego synka pozostawili w górach i teraz szukają go zastępy ratowników. Goryl by na taki pomysł nie wpadł. Więc niech nikt nie mówi, że ludzie są mądrzejsi od goryli, bo – przynajmniej niektóry – nie są.

Bulwersuje mnie cała ta sytuacja. Dlaczego za głupotę człowieka znów musiało zapłacić zwierzę, i to najwyższą cenę? Dlaczego nie próbowano goryla uśpić, 10 minut to dostatecznie dużo czasu. Chciałabym wierzyć, że decyzja, podjęta przez kierownictwo zoo, była słuszna, że fachowcy od zachowania goryli potrafili dobrze ocenić sytuację. Ale jakoś nie potrafię.

Bez sekundy wahania popieram natomiast żądania tych, którzy domagają się ukarania rodziców chłopca. Bo to oni sprowokowali śmierć goryla. Jak się ma niesforne dziecko, nieposłuszne, może cierpiące na ADHD, to się go nie zabiera do zoo na spacer. Albo prowadzi się na specjalnej, przeznaczonej dla dzieci smyczy, żeby je mieć pod kontrolą. Takie smycze to zresztą to dziś najmodniejszy gadżet za granicą, używany przez rozsądnych rodziców.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną