Historia konkursu, który się nie odbył

Mister
Jan Żurawski wystartował w wyborach Mężczyzny Roku na Wózku 2016. Nagle konkurs zniknął jak kareta z dyni.
Największą pasją Jana są konie.
Marcin Kołodziejczyk/Polityka

Największą pasją Jana są konie.

Ogłoszenie o konkursie Mężczyzna Roku na Wózku Jan znalazł w internecie.
Marcin Kołodziejczyk/Polityka

Ogłoszenie o konkursie Mężczyzna Roku na Wózku Jan znalazł w internecie.

Pozostała znana od 30 lat zwyczajność życia Jana we wsi Góry niedaleko Poznania – rodzice, obserwacja działania wszczepionej pod skórę pompy baklofenowej, pokój z komputerem i telewizorem, drabinki do rehabilitacji, okna na pustą drogę i wózek przez małe w. Świat bezpieczny, ale wewnętrzny, i powolnie tykający zegarek.

W świecie Mężczyzny Roku na Wózku 2016 miała być gala w hotelu Holiday Inn w Bydgoszczy, eleganckie stroje zmieniane kilka razy w ciągu gali, mówienie o planach na przyszłość do pełnej sali widzów i taniec z hostessami. W przypadku niezdobycia głównego tytułu pozostawała walka o dwóch Vice Mężczyzn Roku na Wózku 2016, Mężczyznę Publiczności na Wózku i Mężczyznę Foto.

Na stronie internetowej prezentowało się 14 kandydatów ze spastycznością.

Jan

Rano w Górach Jan z mamą Marią ruszają na spacer. Jak zwykle przez klepisko podwórka w kierunku stodoły, potem na ten chodnik z kostki, który tata zbudował specjalnie dla Jana, żeby mógł jeździć do koni po równym. W zagrodzie mieszkają trzy konie, klaczka Natasza, najstarsza, zawsze w ciszy liże wnętrze lewej dłoni Jana. Dzieją się cuda, szorstki i ciepły jęzor przywraca czucie, ręka zgina się i nagle pozwala ułożyć na kole wózka; wtedy Jan sam napędza wózek. Wracają ze spaceru.

Potem, jeśli nie pada, jeszcze ze dwa spacery do koni albo pustą drogą przez wieś. Głównie jednak dom od środka, spodnie dresowe, radio w tle, mama pochylona nad Janem leżącym na podłodze; ćwiczą. Kiedy był mały, miał zasupłane mięśnie – na jednej nodze mama kładła mu pięciokilowy worek z piaskiem, by móc poruszyć drugą w górę. A kiedy chciał coś powiedzieć, nogi raptem same wyrywały się do przodu w skurczu. Teraz już znacznie lepiej; pompa baklofenowa zaszyta pod skórą działa na ciało Jana jak klaczka Natasza na lewą rękę. Pompa ma wielkość nakrętki od słoika, wymienia się ją co sześć lat, co kilka miesięcy wstrzykuje się lek zmniejszający napięcie mięśni. Jan i mama nazywają to ładowaniem pompy.

O dobrodziejstwach pompy chciał Jan powiedzieć ze sceny podczas gali Mężczyzny Roku na Wózku 2016. Poruszyć chce „temat innowacyjności w niepełnosprawności” – napisał w zgłoszeniu do konkursu. Mieli go usłyszeć dziennikarze – że ładowanie pomp jakiś urzędas z ministerstwa przeniósł ze szpitala w Poznaniu, gdzie lekarze znali Jana od lat, do Konina, gdzie nikt nie zna jego ani przebiegu jego choroby i w ten sposób badania nad dziecięcym porażeniem mózgowym tracą ciągłość.

Ale najważniejsze było wyjść do słońca, poznawać, chłonąć, zapominać o baklofenie, przeżyć pięć dni w egzotyce pokoju hotelowego, poczuć ryzyko, błyszczeć, rozmawiać, pięknie się ubrać, spotkać obiecane przez organizatora konkursu „osoby ze świata mody, urody, tańca, show-biznesu”, a także „pracować z choreografami, stylistami, wizażystami, fotografami, psychologami, dziennikarzami, coachem”.

Głosowanie

Ogłoszenie o konkursie Mężczyzna Roku na Wózku Jan znalazł w internecie. Krążyła wiadomość na forum niepełnosprawnych. Hotel, nowi ludzie, patronat organizatora nad zwycięzcą, gala – zapalali się do pomysłu panowie po porażeniach i wypadkach. Jan powiedział mamie, że chciałby wystartować, a mama się zgodziła. Czas naglił, należało przesłać bydgoskiej firmie DanRaf pakiet informacji o sobie: fotografię, dane osobowe, orzeczenie o niepełnosprawności wraz „ze wskazaniem na konieczność poruszania się na wózku inwalidzkim”, przedstawić się w paru zdaniach.

Jan napisał ręką mamy: „Interesuję się weterynarią. Moją największą pasją są konie (mam 3). Rok 2016 pragnę poświęcić na intensywną rehabilitację. W niedalekiej przyszłości (2017 r.) chciałbym otworzyć przewód doktorancki. Największym moim marzeniem są podróże po świecie”.

Mama zadzwoniła pod wskazany numer, odebrała pani Joanna o miłym głosie. Tak, wszystko było aktualne, pani Joanna miała już sponsorów, partnerów i wolontariuszy do organizacji imprezy. Trzeba było tylko szybko przesłać dane kandydata do tytułu – pocztą elektroniczną i zwykłą, bo liczył się odręczny podpis. Firma pokrywała wszystkie koszty oprócz transportu. Podczas gali kandydaci mieli wystąpić w strojach ślubnych i wojskowych, zaprezentować się w tańcu; po gali bankiet i ewentualnie wywiady dla mediów. Wyglądało to jak maleńkie Hollywood; nagrody – choć nieznane – miały być cenne, z góry odpowiednio powiększone o kwotę podatku.

Organizator zastrzegał: „Uczestnicy zgrupowania zobowiązani są do godnego reprezentowania Polski”. Powinni także dbać o swój wizerunek, a także o dobre imię sponsorów, partnerów i organizatora.

Rozpoczęła się kampania wyborcza: wieś Góry dzwoniła po rodzinie i znajomych, by oddawali głosy na Jana. On dni rozpoczynał od internetu, monitorował, zawiadamiał niezawiadomionych, żył Mężczyzną Roku na Wózku. Cierpiała na tym rehabilitacja, ale pojawił się jakiś nowy sens, psychologiczny; mama pozwalała. Te niespodzianki przy odpalaniu komputera – Jan raz wyżej, raz niżej na liście faworytów. Te monologi Jana – co on powie ze sceny; jak pochwali publicznie pompy baklofenowe. Jak jego marzenia zostaną wypowiedziane do mikrofonu: chciałby pojechać do janowskiej stadniny, chciałby uczestniczyć w operacji ścięgien konia wyścigowego.

Większość marzeń Jana dotyczy koni.

Mama

Jan jest pierworodnym synem, zmienił całe życie rodziny. Po nim na świat przyszli Mateusz i Emil; dziś jeden w Portugalii na Erasmusie, drugi na kursach rolniczych, bo może przejmie kiedyś gospodarstwo. Jan skończył zaocznie politologię w Poznaniu i napisał pracę magisterską o zarządzaniu zasobami ludzkimi; może kierować ludzi na stanowiska i sprawdzać ich predyspozycje.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną