Chciała, by było normalnie, życie dało jej w kość

Ewa chce żyć
O tym, jak matka siódemki dzieci, całe życie starając się wyjść na prostą, miała pójść do więzienia za żyletki i nie swoje winy.
Powiedziała policjantom, którzy po nią przyszli, że może iść do więzienia, ale tylko z dziećmi.
Mirosław Gryń/Polityka

Powiedziała policjantom, którzy po nią przyszli, że może iść do więzienia, ale tylko z dziećmi.

Staś, najmłodszy z siódemki, grzecznie przywitał się z tym policjantem, który powiedział do mamy, że jakby nie otworzyła, to i tak weszliby – z papcia. Chodziło o niezapłacony przed laty mandat stuzłotowy za nieprzerejestrowanie samochodu, który nawet nie jeździł, a cztery lata temu został przerobiony na żyletki. Wyrok zapadł w Sądzie Rejonowym w Wągrowcu. Zapadł w trybie nakazowym – nie było rozprawy, nie było przesłuchania, tylko kara – pięć dni więzienia.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną