Wyroby cukiernicze od kultowego polskiego producenta na rynku od 64 lat

Słodko-gorzka Solidarność
W dziejowy marsz wyruszyli w stalinizmie. Nazwali się Solidarność. Przetrwali PRL i odnieśli sukces po transformacji. Ale stracili nazwę.
W latach 90. było jeszcze w Solidarności zapotrzebowanie na ręczną pracę, kilka lat później mechanizacja zaczęła zabierać ludziom robotę. Na fot. jeden z etapów produkcji krówek.
Anna Musiałówna/Polityka

W latach 90. było jeszcze w Solidarności zapotrzebowanie na ręczną pracę, kilka lat później mechanizacja zaczęła zabierać ludziom robotę. Na fot. jeden z etapów produkcji krówek.

Trufla pomarańczowa dała się Barbarze we znaki. Etykieta była ładna, ale trudna do zawijania. A skręt cukierka musiał być estetyczny i mocny. Zawijała dziennie 80 kg cukierków – to dużo, ale i tak o 40 kg mniej od rekordzistek. Wysiadały ścięgna w nadgarstku i bolał kręgosłup od siedzenia w nachylonej pozycji. Ale Barbara Dybała nie narzeka, bo cukierki uratowały ją przed bezrobociem. Kiedy przyszła w 1995 r. do Spółdzielni Pracy Solidarność w Lublinie, było jeszcze zapotrzebowanie na ręczną pracę – a więc w sam raz dla niej, wtedy trzydziestokilkulatki z grupą inwalidzką, która straciła etat pomocy nauczycielki w przedszkolu.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj