Polska przyroda jest w niebezpieczeństwie

Wołanie na puszczy
Z dr Barbarą Pietrzak i dr. Andrzejem Mikulskim o społecznej radzie ochrony przyrody, utworzonej przez naukowców z kilkunastu uniwersytetów, o ginących rzekach i zwierzętach, rybach, które nie mogą się mnożyć oraz o demontowaniu przez władzę systemu ochrony przyrody.
Rozlewiska Biebrzy. Jak się Wody Polskie uprą, że trzeba udrożnić koryto, to się Biebrzę przekopie. Priorytetem staje sie rozwój gospodarczy.
Stanisław Ciok/Polityka

Rozlewiska Biebrzy. Jak się Wody Polskie uprą, że trzeba udrożnić koryto, to się Biebrzę przekopie. Priorytetem staje sie rozwój gospodarczy.

Joanna Podgórska: – Czy nowa inicjatywa Nauka dla przyrody ma być społeczną alternatywą dla Państwowej Rady Ochrony Środowiska, którą minister Jan Szyszko praktycznie wyeliminował? Przypomnijmy, że już na początku jego rządów zniesiono kadencyjność członków PROP, dzięki czemu mógł pozbyć się szanowanych ekspertów i obsadzić Radę bliskimi sobie ludźmi.
Dr Barbara Pietrzak: – Zaczęliśmy się organizować, zanim Rada została zdekapitowana. Mieliśmy poczucie, że w publicznym dyskursie na temat ochrony przyrody brakuje mocnego głosu naukowców, a w większości spraw z tym związanych środowisko akademickie jest zgodne.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj