Nauczycielki z Zabrza nie zostaną ukarane za Czarny Protest. To początek tej historii
Kto wie, jak skończyłaby się sprawa nauczycielek z Zabrza, gdyby informacja nie rozlała się po mediach społecznościowych.
Istnieje niebezpieczeństwo upolitycznienia tej historii.
Adam Nie/Facebook

Istnieje niebezpieczeństwo upolitycznienia tej historii.

Mam wrażenie, że ostatnio siłą próbuje się wepchnąć Polki w role, z których wyrosły. Mają być posłusznymi dziewczynkami, które – kiedy się rozbrykają – wystarczy upomnieć i postraszyć karą. Upominający nie zauważyli jednak, że kobiety nie są już dziewczynkami.

Dosłownie, ale też w przenośni, bo większość spraw, które dzielą Polaków, dotyczy ich dojrzałości. Czyli: samodzielności życiowej, rozpoznania, a potem umiejętności wyboru jednej z wielu opcji, jakie proponuje współczesność, świadomej seksualności.

Sprawa nauczycielek z Zabrza, które wskutek donosu kolegi z pracy trafiły przed komisję dyscyplinarną śląskiego kuratorium oświaty, jest tego najlepszą ilustracją. Przypomnę: dziesiątka nauczycielek ze szkoły specjalnej w Zabrzu poparła Czarny Protest, zakładając do szkoły ciemne stroje. Jedna z nich zrobiła zdjęcie (podczas przerwy, za zgodną dyrekcji) i wrzuciła na swoją stronę. Wtedy do akcji wkroczył ich kolega z pokoju nauczycielskiego. Wystąpił z pozycji sędziego i posługując się językiem nacechowanym przemocą, postraszył najpierw infamią, a potem karą. Czyli skopiował zdjęcie, umieścił je na swoim profilu i skomentował: „Czarny nie dodaje inteligencji – wyszczupla! Szkoła Specjalna nr 39 w Zabrzu za mordowaniem upośledzonych dzieci – czeka je bezrobocie".

I dalej: „To żeńskie komando protestowało za bezkarnym zabijaniem upośledzonych dzieci”. W komentarzu dodał: „Ein Volk, Ein Führer, Ein IQ – jednomyślność Zespołu Szkół Specjalnych nr 39 w Zabrzu, ku przestrodze!”.

Za Czarny Protest – do kuratorium

Kolejnym krokiem nauczyciela – jak wynika z wypowiedzi nauczycielek w konflikcie nie tylko z gronem pedagogicznym, ale też rodzicami niezadowolonymi z jego kontaktów z dziećmi – był donos do kuratorium. Pod zarzutem niedopuszczalnego w szkole „publicznego manifestowania swoich poglądów związanych z poparciem dla zorganizowanego w tym dniu na terenie całego kraju protestu dotyczącego zmian przepisów w zakresie prawa do aborcji”.

A za to grozi kara: od nagany po zwolnienie z pracy. Na szczęście kuratorium uznało, że kobiety są niewinne, ale mechanizm straszenia dziewczynek nadal działa. Niedawno użył go publicysta Stanisław Michalkiewicz. Na stronie Antysocjalistycznego Mazowsza opublikował instrukcję jak należałoby postąpić z posłanką Nowoczesnej, która protestowała przeciwko kultowi żołnierzy wyklętych: „Za tego typu wyskoki posłanka powinna zostać wybatożona na gołą dupę, (…) trzeba jej zrobić lewatywę”.

W nawiązaniu do protestu kobiet w USA w dniu inauguracji Trumpa stwierdził, że tego dnia „kobiety w Ameryce wystawiały cipki na pierwszy plan, jakby się bały, że Trump im je zaszpuntuje. (…) Cipkami całą Amerykę zarzuciły jak kozacy czapkami nieprzyjaciół swoich. Myśleliśmy, że cipki służą do czegoś innego”. Niestety, oprócz publikacji na Pudelku nikt nie potraktował pana Michalkiewicza tak, jak powinien. Czyli np. składając donos do prokuratury.

Sprawa się upolityczni

Mam swoje zdanie na temat powodu działań nauczyciela donosiciela i popularnego dzięki Pudelkowi publicysty Michalkiewicza. Otóż wydaje mi się, że kryją się za nimi lęk i bezradność. Lęk, bo dojrzała kobieta ich przeraża. Bezradność, bo nie potrafią być dla niej partnerem, a jakoś przecież muszą współistnieć. Dlatego trzeba ją wyśmiać, upokorzyć, znieważyć. Tyle że dojrzałość – nie tylko żeńska, ale też męska – ma taką przewagę nad wiecznym dziecięctwem, że nie stoi w miejscu.

Kobiety, ale też masa mądrych i fajnych mężczyzn, nauczyli się wkładać kij w szprychy maszyny, którą użyli kolega donosiciel i publicysta z Pudelka. Ten kij to współdziałanie. Kto wie, jak skończyłaby się sprawa nauczycielek z Zabrza, gdyby informacja nie rozlała się po mediach społecznościowych, nie sprowokowała serii wpisów, listów poparcia i zaangażowania polityków, ale też zwykłych ludzi, którzy stanęli pod kuratorium…

Istnieje niebezpieczeństwo upolitycznienia tej historii: nauczyciel donosiciel jest synem szefa regionalnej Solidarności, zbliża się antypisowski protest ZNP. Obie organizacje ze sobą walczą itd. Ale o tym też warto wiedzieć, warto wkładać własny kij w szprychy tej rozpędzonej maszyny: słuchać racji obu stron, wyciągać wnioski, nie dać się omamić ani przestraszyć. Na tym właśnie polega dojrzałość.

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną