Ludzie starzy, chorzy i biedni wychodzą z ukrycia

Seniorzy nie płaczą
Póki są siły, warto zrobić coś dla innych. Wtedy pomaga się także sobie.
Wolontariusz Zdzisław Wasilewski z Alicją Tochowicz, która opiekuje się niepełnosprawną córką, podczas wspólnej przejażdżki.
Anna Musiałówna/Polityka

Wolontariusz Zdzisław Wasilewski z Alicją Tochowicz, która opiekuje się niepełnosprawną córką, podczas wspólnej przejażdżki.

Zdzisław Wasilewski (lat 72) Janinę wypatrzył w kościele. Zauważył, że ma problemy z chodzeniem. Mogę rikszą podwieźć do lekarza, gdziekolwiek będzie potrzeba, za darmo – zaproponował. I zostawił swój numer telefonu. Janina rozejrzała się po kościele z niedowierzaniem. Właśnie miała zacząć kilkutygodniową rehabilitację w wojskowej przychodni, daleko od domu, a jej samochód wymagał remontu. Schowała kartkę z telefonem. Potem Zdzisław przez trzy tygodnie, dzień w dzień, czy padał deszcz ze śniegiem, czy on sam był przeziębiony, przyjeżdżał pod jej blok i zawoził ją na rehabilitację.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj