Społeczeństwo

Gagi gangów

Mafijne porachunki w sieci

W internetowych konwersacjach gangsterskich celebrytów padają słowa ostre jak wystrzały. W internetowych konwersacjach gangsterskich celebrytów padają słowa ostre jak wystrzały. 123 RF
Stara mafia znów walczy. Trwa wymiana strzałów, padają ofiary. Wróciły krwawe lata 90.? Nie, to tylko Facebook. (Uwaga: tekst zawiera wyrazy niecenzuralne)
Dzisiaj, w dobie FB, kałacha zastąpiły wpisy, filmiki i blogi.Mirosław Gryń/Polityka Dzisiaj, w dobie FB, kałacha zastąpiły wpisy, filmiki i blogi.

Byli gangsterzy odkryli siłę rażenia mediów społecznościowych i z pasją oddali się buszowaniu po wirtualnej rzeczywistości. Można odnieść wrażenie, że ich głównym celem jest obrażanie dawnych kolegów i atakowanie dziennikarzy. – Najbardziej boję się hejtu – mówi Antoni G. ps. Łysy (dane na jego prośbę zmienione) – bo nie wiem, jak przed czymś takim się bronić.

Kiedyś był silną postacią u boku słynnego Pershinga. Dzisiaj ten potężny 50-latek z tatuażami budzącymi respekt to kłębek nerwów. Podpadł dawnemu koledze o ksywce Jąkała, który szaleje na fejsie. Słowo szaleje ma tu szczególne znaczenie. – Temu facetowi kompletnie odbiło – tłumaczy inny znajomy Jąkały. – Tak się człowiekowi robi, kiedy miesza antydepresanty z alkoholem i jointami. Miesza mu się we łbie i wtedy atakuje wszystko, co żyje.

Jąkała zażądał, aby Łysy, mówiąc w skrócie, przeszedł do jego stajni wydawniczej, bo Jąkała wzorem słynnego Masy szykuje się na literata. Zagroził, że jeżeli Łysy się nie zgodzi, to via Facebook pójdzie w świat, iż ten jest gejem. – W moim środowisku samo podejrzenie, że człowiek jest homo, przekreśla go. To śmierć cywilna – wyznaje Łysy.

Za ten wpis cię rozjadę

Jako pierwszy z dawnych mafiosów walory FB odkrył Jarosław Sokołowski ps. Masa, świadek koronny. Otworzył kilka profili i kolekcjonuje polubienia. To sposób na promocję kolejnych tomów jego gangsterskich wspomnień. Zamieszcza stare fotografie z czasów, kiedy gang pruszkowski rządził i dzielił. Mercedesy, piękne dziewczyny i on dwadzieścia kilka lat młodszy. Znajomi z FB zadają pytania, a Masa łaskawie i z nieskrywaną wyższością człowieka, który wie o życiu wszystko, odpowiada. Jak ktoś wychyli się z niestosownym wpisem, Masa we właściwy sobie sposób natychmiast przywołuje go do porządku. Kiedyś jeden z jego, nie bójmy się słów, psychofanów, wpisał mu coś nierozsądnego. Odebrał potem telefon i wysłuchał niebanalnej reprymendy. Czytelnicy wrażliwi na język i wulgaryzmy powinni ten cytat opuścić. Oto co, według naszego rozmówcy o pseudonimie Arbuz, miał mu dosłownie powiedzieć Masa: „Pamiętaj kurwo, frajerze, że za ten wpis to cię kurwo rozjadę! To tylko pamiętaj! Ja cię nie będę straszył, ale pamiętaj, że co cię kurwo teraz w życiu spotka, to pamiętaj, że to ode mnie. W dupę jebany, ruro!”.

Wszystko skończyło się dobrze, Arbuz przeprosił, a Masa przeprosiny przyjął, bo jest człowiekiem wyrozumiałym, chociaż w nerwach dość gwałtownym.

Opisywaliśmy w POLITYCE, jak dręczył na fejsie Mariolę Gołotę, żonę słynnego boksera. Wchodził na jej profil i dokonywał uwłaczających kobiecie i jej mężowi wpisów. Pani Mariola próbowała go mitygować. Najpierw delikatnie, jak przystało na osobę kulturalną. Wreszcie nie zdzierżyła i napisała, że Masa to kłamca i pasożyt. Świadek koronny złożył w sądzie pozew przeciwko Marioli Gołocie. W uzasadnieniu stwierdził, że słowa tej pani naruszyły jego cześć i godność osobistą. Sprawa wciąż się toczy.

Ale sam Masa też padł ofiarą hejtu. Wyciągnął przeciwko niemu armaty wspomniany już Jąkała. Relacje między panami są przedziwne i trudne do zrozumienia. Raz darzą się przyjaźnią, aby po chwili dawać upust wzajemnej nienawiści. Kiedy Jąkała nienawidzi Masy, nazywa go Kojber, co, jak się upiera, oznacza w slangu Wielki Łeb i było obraźliwym pseudonimem używanym wobec Masy przez tzw. starych pruszkowskich. Ostatnio ta nienawiść zaowocowała utworem słowno-muzycznym, wykonanym przez pewnego znanego rapera i dostępnym na Facebooku. W utwór wpleciony jest zapis rozmowy telefonicznej między Jąkałą a Masą. Znów – fragment dla czytelników o mniejszej wrażliwości. Rozmowa brzmi mniej więcej tak:

„– Halo! Cześć Maserati. Jak zdrówko?
– Chuj cię to obchodzi.
– No, martwię się o ciebie. Mordo, no co ty?
– Śmieciu, ty za to odpowiesz.
– Za co? Jaruś, ja dzwonię, bo mam sprawę do ciebie.
– Po chuju mi lata twoja sprawa.
– Serio, mam sprawę. Można podjechać, umówić się czy jak? Wpadnę z kamerą, reklamę ci zrobię, więcej książek sprzedasz.
– O moje książki się nie martw. Martw się o swoją.
– Mam głęboko gdzieś sprzedaż. Ja tego nie robię dla fejmu ani pieniędzy. Mam inny cel (tu chwila ciszy). Wsadzić cię bydlaku do więzienia! Gangsterze, pierdolona ruro, żebyś poszedł, kurwa, siedzieć!”.

Jesteś frajerem i się prujesz

Jąkała prawdopodobnie uznał, że wirtualna wojna z Masą, to dobry ruch marketingowy. Książka, którą właśnie pisze przy pomocy pewnego młodego dziennikarza, lepiej się sprzeda. Jego profil na FB, gdzie występuje jako osoba publiczna, ma już wiele polubień, a to, jak niewątpliwie wierzy, przełoży się na liczbę czytelników, którzy kupią jego dzieło.

Ostatnio do listy wrogów z dość niejasnych przyczyn dodał kilkoro dziennikarzy. Zamieścił na swoim profilu film, na którym obraża znaną reporterkę i zapowiada w niewybrednych słowach, co zamierza z nią zrobić. Dziennikarka zgłosiła ten fakt w prokuraturze, bo uznała, że groźby wypowiadane przez Jąkałę brzmią aż nazbyt realnie.

Zaczął też obrażać dziennikarkę portalu Fakt.pl, chociaż wcześniej udzielał jej wywiadów i ogłaszał wszem wobec, że to nadzwyczaj uczciwa osoba. Przypadła mu do gustu, bo demaskowała Masę, a ten nie pozostawał dłużny i obrzucał w swoim stylu młodą kobietę wulgarnym błotem. Nie wiadomo, co spowodowało, że Jąkała przyłączył się do swojego gangsterskiego przeciwnika i razem z nim zaczął postponować reporterkę. Mówiąc na marginesie, dziennikarze opisujący świat gangsterów w dobie Facebooka nie mają łatwego życia.

Kolejnym wspólnym wrogiem Masy i Jąkały stał się bloger występujący pod nickiem Odwrócony. To, jak sam o sobie napisał, były przestępca, a teraz kronikarz kryminalnego świata. Jego blog jest przez wielu uznawany za wiarygodne źródło informacji. Początkowo Odwrócony był w dobrych relacjach z Masą, potem przeszedł do obozu Jąkały (dzisiaj nazywa go kitajcem). A na koniec Jąkała wziął go, z sobie tylko znanych powodów, pod obcasy. Odwrócony tak na FB skwitował tę zmianę: „Prawda jest taka, że kitajec pomawia, opluwa tych, co nie dali jemu się zmanipulować. Na mnie też kitajec nadawał, nawet kiedy jeszcze mieliśmy jakiś tam kontakt – zmuszał wspólnych znajomych żeby ze mną zerwali kontakt – to on musi być celebrytą. Mówisz nieprawdę o ludziach – ci sami ludzie powiedzą prawdę o tobie”. I zamieścił filmik z wypowiedzią innego rapera i blogera znanego jako Żurom, który do Jąkały mówi tak: „Ty nie jesteś człowiekiem, jesteś frajerem i się prujesz do mnie. No to się po prostu ciągnij”.

Tak toczą się konwersacje w świecie gangsterskich celebrytów. Padają słowa ostre jak wystrzały. Gdyby to były dawne czasy, bez wątpienia doszłoby do krwawej dintojry. Ale dzisiaj, w dobie FB, kałacha zastąpiły wpisy, filmiki i blogi. W wirtualnej przestrzeni każdego można zabić słowami.

Właściwie nie ma już liczącego się w kręgach mafijnych byłego gangstera, który nie próbowałby zaistnieć w publicznej debacie internetowej. Inny stary gangster, nazwijmy go Filip, ma żal do swojego dawnego wspólnika. Wzorem bardziej popularnych kolegów z branży daje temu wyraz na swoim profilu. Pisze: „Ty kundlu, cwelu, frajerze (tu padają słowa na k i na ch). Byłeś tchórzem srającym pod siebie. I takim pozostałeś”. Były wspólnik odpowiada: „Czego się dzisiaj nażarłeś śmieciu? Przejdź na dietę, może ci rozum wróci”. Ich rozmowa wciąż trwa.

Tych, którzy unikają Facebooka, zastępuje jakaś niewidzialna ręka i otwiera profile pod ich nazwiskami. Można na Facebooku znaleźć strony słynnego Słowika, Parasola czy Bola. Zamieszczone są ich zdjęcia i wspólna dla wszystkich informacja o tym, czym się wcześniej zajmowali: „Praca na własny rachunek”.

Dwie baby w maglu

Niektórzy tęsknią za dawnymi czasami. Niejaki Janusz P. tak opisał swój stan: „Do kurwy nędzy, czy nie powinniśmy się spotkać wszyscy i podjąć jedne działania, bo ja to już mam dosyć tego pierdolenia domniemanego. Na razie to ja mówię: Pruszków nie zginął i nie zginie”. Andrzej F. trzeźwo mu odpowiada: „Janusz, lata 90. już dawno minęły. Zatrzymałeś się w nich chyba”. Janusz P. natychmiast wyjaśnia: „Brakuje mi kontaktu i rozmowy”.

Interesujące, że w wymianie myśli emerytowanych gangsterów aktywnie uczestniczą też emerytowani gliniarze. Na stronie Masy częstym gościem jest były policjant znany jako Janek Majami (nie mylić z b. policjantem z Gdańska Jarkiem Majamim). Wyjątkowo grzecznie prawi Masie komplementy, wspiera go w trudnych momentach, a ten zadowolony odpowiada. Zachowują się jak dwaj kumple jeszcze z piaskownicy. Czasem można odnieść wrażenie, że te lata 90., kiedy ponoć stali po dwóch stronach barykady, w gruncie rzeczy były ich wspólną piaskownicą.

Ostatnio nastąpił nieoczekiwany zwrot w trudnych relacjach między wspomnianym Jąkałą a Masą. Jąkała posypał głowę popiołem i, jak twierdzą osoby z ich otoczenia, Masa mu wybaczył. – No może nie do końca – mówi nam ich wspólny znajomy. – Masa jest pamiętliwy. Ale uznał, że w tej chwili lepiej jest mieć szkodnika po swojej stronie. Na jakiś czas ma zapewniony spokój.

Obaj mają teraz wspólnego wroga, byłego gangstera i później świadka koronnego Romana O. ps. Sproket. Obrażają go ramię w ramię. Sproket przyjmuje to spokojnie. Na swojej otworzonej niedawno stronie na FB napisał o Jąkale: „Tragifarsa w jego wykonaniu osiąga Himalaje absurdu i dotyka coraz więcej ludzi. Bez opamiętania, w szaleńczo-narkotycznym pochodzie opluwa, szykanuje, oczernia i stawia tezy nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Będę przyglądał się temu kabaretowi i bez zniżania się do jego poziomu, dementował”.

Nam mówi, że w dawnych czasach zrobiłby z Jąkały agrafkę, bo fizycznie dzieli ich przepaść i kiedyś był bardziej porywczy. – A teraz nie mam zamiaru przez tego szaleńca zrezygnować z zasady, jaką przyjąłem. Nie rozwiązuję już problemów siłowo.

Sproket otworzył własny profil i ujawnił swój wizerunek, bo uznał, że tylko na Facebooku będzie mógł skutecznie odpierać ataki wrogów. Jednym z nich jest Masa, dawny mafijny szef Sproketa. W facebookowej telewizji należącej do Masy on sam, już pod nazwiskiem Jarosław Sokołowski, a razem z nim znany swego czasu oszust teraz używający pseudonimu Caro, przez kilkadziesiąt minut pastwili się m.in. nad Sproketem. Ujawnili przy okazji jego aktualne miejsce pobytu. „Wyglądali jak dwie baby w maglu” – napisał na Messengerze do niżej podpisanego jeden z byłych gangsterów. – „Żal dupę ściska jak się takich palantów-celebrytów ogląda”.

Sproket na swoim fejsie o Masie: „Nie będzie bezkarnie kłamał, oczerniał i pomawiał. On czuje się Bogiem i ponad prawem… no to zobaczymy”.

Na Facebooku aż się gotuje od gorących wpisów. Trwa wojna. Wspomniany wcześniej Łysy, który w latach 90. dostał trzy postrzały od wroga i ledwo uszedł z życiem, mówi, że to było dla niego mniej bolesne niż rany, jakie podli ludzie zadają mu dzisiaj swoimi postami.

Polityka 29.2017 (3119) z dnia 18.07.2017; Społeczeństwo; s. 40
Oryginalny tytuł tekstu: "Gagi gangów"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Koniec miłości?

Świat, jaki znaliśmy, dobiega końca. Coraz mniej potrzebna staje się choćby miłość. Uległa współczesnemu kapitalizmowi, który postawił na wolność obyczajową, a z seksualności uczynił siłę napędową gospodarki.

Edwin Bendyk
14.02.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną