Społeczeństwo

Gej Polonia

Europejskie wybory Mr Gay odbędą się w Polsce

Większość Polaków jest za związkami partnerskimi gejów, a jedynym z najpopularniejszych polskich polityków stał się Robert Biedroń. Większość Polaków jest za związkami partnerskimi gejów, a jedynym z najpopularniejszych polskich polityków stał się Robert Biedroń. Łukasz Dejnarowicz / Forum
To jak ziszczony koszmar narodowców: przyszłego lata nasz kraj stanie się gejowskim centrum kontynentu. W Polsce odbędą się wybory Mister Gay Europe.
Paweł Zabilski, inicjator i dyrektor wyborów Mr Gay PolandMiłosz Poloch/Polityka Paweł Zabilski, inicjator i dyrektor wyborów Mr Gay Poland

Uzasadnienie decyzji twórców konkursu brzmi: „Organizując wybory Mr Gay Europe 2018 w Polsce, chcemy przesłać komunikat do europejskiej społeczności LGBT, że trzeba stać ramię w ramię z naszymi braćmi i siostrami na całym kontynencie”. Gdy Paweł Zabilski, inicjator i dyrektor wyborów Mr Gay Poland, przeczytał, że powierzono mu przygotowanie międzynarodowej imprezy, z wrażenia się popłakał. Wiadomość przyszła mailem, jeszcze w maju (burzowe popołudnie, wynajmowane mieszkanie, poczta na laptopie), z adnotacją: „ściśle poufne”. Przez kilka miesięcy nie mógł puścić pary z ust. Gdy wreszcie ochłonął, obok radości zrodziły się także inne, mieszane, uczucia. Bo Pawła Zabilskiego trochę boli europejskie wyobrażenie, że geje u nas chowają się w piwnicach. Jego zdaniem Polska to fajny, całkiem otwarty kraj.

– Wiem, że w zestawieniu z sytuacją polityczną to może brzmi śmiesznie, ale polityka polityką, a ludzie ludźmi – dyrektor wyborów Mr Gay Poland popija kawę w zaprzyjaźnionej knajpce na wrocławskim rynku. Z powodu orientacji seksualnej Pawła przez 24 lata życia nie spotkało nic złego. Ani ze strony rodziny czy znajomych w Iłowej, gdzie się wychował (powiat żagański, 4 tys. mieszkańców), ani na studiach na Uniwersytecie Opolskim, które zaczął już jako oficjalny gej. Najbliżsi jego wyjście z szafy przyjmowali podobnie: „A wiem, Pawełku, wiem od dawna…”. Z mamą po rozmowie wręcz relacja rozkwitła, jakby zelżał ciężar niedomówień. Dziś mama jest jego największym wsparciem i przyjaciółką – Paweł prosi, by to podkreślić. A jedna z babć już po ogłoszeniu informacji o wyborach Mr Gay Europe w Polsce, w której padało jego nazwisko, skwapliwie doniosła: „Wiesz, Paweł, w Radiu Maryja od rana się za ciebie modlą”.

Od Miss do Mistera

Jeszcze na studiach w Opolu – pedagogika, specjalizacja zarządzanie komunikacją w instytucji – w ramach zajęć z organizacji imprez przeprowadził wybory Miss Uniwersytetu. Wcześniej, w szkole średniej, Paweł skończył Akademię Menedżerów Muzycznych. W weekendy jeździł do Warszawy i jako 18–19-latek pomagał przy koncertach Justyny Steczkowskiej i Mariki.

Po wyborach Miss Uniwersytetu, dwa lata temu, natchnęło go, by zgłosić się do znanego we Wrocławiu gejowskiego klubu HaH z propozycją zorganizowania wyborów mistera: – I to był świetny strzał. Bo HaH to sieć klubów, jedyna taka w Polsce – wyjaśnia Sergiusz Wróblewski, wieloletni działacz środowiska LGBT, publicysta, dziś menedżer poznańskiego HaH. Dodaje przy tym, że właściciele klubów gejowskich to niełatwi rozmówcy, bardzo zainteresowani biznesowym rachunkiem zysków i kosztów. Pawłowi się udało, bo ma morderczą skuteczność tych, co jak drzwiami ich wyrzucą, to oknem wracają. Sergiusz Wróblewski poparł pomysł autorytetem weterana środowiska.

Już po pierwszych wyborach we Wrocławiu właściciel sieci zdecydował, że chce konkurs w każdym HaH: także w Katowicach, Poznaniu i Sopocie. A potem zgłosili się do Pawła organizatorzy europejskich wyborów Mr Gay z pytaniem, czy nie zmienią nazwy wyborów na Mr Gay Poland, bo wówczas zwycięzcy mogliby startować na szczeblu kontynentalnym. I tak konkursy w klubach zyskały status eliminacji regionalnych. Wygrani spotykają się w finale. Dotychczasowe dwie polskie gale finałowe odbyły się właśnie w klubie w Poznaniu. Sergiusz Wróblewski przyznaje, że musiał zamykać wejście, bo nie dało się zmieścić wszystkich chętnych gości.

– Kiedy Paweł zgłosił się do nas po patronat nad konkursem, mieliśmy wątpliwości – przyznaje Mateusz Sulwiński z poznańskiej Grupy Stonewall, skupiającej osoby LGBT. Tak jak różnorakie wybory Miss bywają kontestowane jako uprzedmiotowiające kobiety, tak wybory Mr Gay budziły tu i ówdzie obawy. – Ale przekonały nas kryteria ocen kandydatów, czyli jak się okazało nie tylko wygląd, ale też wiedza o historii środowiska, znajomość angielskiego, zaangażowanie społeczne – konkluduje Sulwiński. – Uznaliśmy, że każde wydarzenie, które w pozytywny sposób zwiększa obecność środowisk LGBT w przestrzeni heteronormatywnej, jest warte poparcia. A konkurs Mr Gay zwiększa ją choćby w ten sposób, że za kandydatami idą ich heteroseksualni kibice. Niektórzy po raz pierwszy w życiu przekraczają próg gejowskiego klubu.

Mariusz Kurc z Kampanii Przeciw Homofobii, redaktor naczelny dwumiesięcznika „Replika” i juror w ubiegłorocznym pierwszym krajowym finale wyborów, dodaje, że jeszcze kilka lat temu podobny konkurs nie mógłby się odbyć, bo nikt by się nie zgłosił do udziału. Jednak wyraźnie widać, że najmłodsze pokolenie gejów takich jak Zabilski, wychowanych już po transformacji, mniej obawia się publicznie pokazywać. Sam dyrektor Mr Gay Poland uważa wręcz, że właśnie rządy PiS jak żadne inne dobrze zrobiły postrzeganiu środowiska LGBT przez ogół. Dziś tęczowe flagi są ciepło witane przez zwykłych ludzi na różnorakich protestach, mówią: „Super, że wy też tu jesteście”. Po raz pierwszy w historii z sondaży wynika, że większość Polaków jest za związkami partnerskimi gejów, a jedynym z najpopularniejszych polskich polityków stał się Robert Biedroń, prezydent Słupska i polityk rozważany jako kandydat w wyborach na prezydenta kraju.

Terapeuci, pracujący ze środowiskami LGBT, dodają, że widać nowy typ klienta: nie potrzebuje przygotowywać się do ujawniającej rozmowy z bliskimi (dawniej takich było prawie 100 proc.), a chce rozwiązać problemy z partnerem czy partnerką, pracować nad związkiem. – I tylko w mediach lesbijki i gejów wciąż przedstawia się jako ofiary jakiejś krzywdy – mówi Piotr Sokołowski (lat 28), który z partnerem prowadzi blog „Piotr i Paweł” i włączył się w organizację konkursu Mr Gay. – Oczywiście to nadal się zdarza. Rzadko która gejowska para na ulicy w Polsce trzyma się za ręce, a część ojców i matek odtrąca homoseksualne dzieci. Ale też jest wiele zwyczajnych jednopłciowych par, prowadzących normalne dobre życie. A pokazuje się ich bardzo mało.

Hejt ze środka

Za tegorocznego polskiego Mistera Gaya Kacpra Sobieralskiego w trakcie gali finałowej w lipcu w Poznaniu rodzice trzymali kciuki do ogłoszenia wyników o 2.30. Sami nie byli w klubie. Siedzieli przed komputerem u siebie, w Dobrzanach pod Szczecinem. Ojciec przy gratulacjach śmiał się jak dziecko do słuchawki telefonu.

Na europejskich wyborach, w sierpniu tego roku w Sztokholmie, trzeba było przedstawić swój pomysł na kampanię społeczną. Kacper zaproponował akcję przeciw hejtowi. Ale nie zewnętrznemu, homofobii – a temu, dla niektórych nawet dotkliwszemu, bo płynącemu z własnego środowiska. Sobieralski tytułu Mr Gay Europe nie zdobył, jednak pomysł na kampanię podchwycili inni. Paweł Zabilski zapewnia, że w Polsce też będzie realizowana: – Planujemy cykliczne imprezy w klubach, na które będziemy zapraszać osoby hejtowane. Bardzo często dotyka to na przykład drag queens. Albo tzw. osoby przegięte, „za miękkie”, u których wyraźnie widoczny jest pierwiastek kobiecy. Albo transseksualne czy transpłciowe.

Hejt środowiskowy dotknął i samego Kacpra, po wyborach uznanego właśnie za nie dość męskiego, zbyt chudego. Kacper pracuje w salonie odzieżowym, studiuje romanistykę, a jego hobby to taniec towarzyski. W ubiegłym roku wygrał Andrzej Berg, chemik zatrudniony na uczelni, z muskulaturą jak ze snu – i wtedy hejtu nie było. Kacprowi mogła też zaszkodzić zmiana reguł przyznawania punktów w konkursie. W pierwszej edycji wygląd był jednym z kilku, ale wciąż głównym kryterium oceny kandydatów, teraz liczył się tylko w 40 proc. Gdzieniegdzie na forach o imprezie, która miała integrować, pisano, że była ustawiona, emocje buzowały. Organizatorzy w Polsce wierzą, że i do tego dojrzejemy: znaczenie klasycznie rozumianej męskiej urody w europejskich wyborach najlepiej obrazuje osoba Mr Gay Europe 2017. Wygrał Brytyjczyk – 37-latek, najstarszy w konkursie i niski – niecałe 1,6 m wzrostu.

Polski tegoroczny finał był rozpisany na dwa dni. Pierwszego dnia 16 kandydatów pisało testy: na temat historii środowiska LGBT oraz – w języku angielskim – dotyczący tego środowiska w Szwecji, organizującej wybory Mr Gay Europe 2017. Następnego dnia rozmawiali z jurorami konkursu o społeczności LGBT i ogólniej – o świecie i życiu. Na finałowej gali wychodzili na wybieg w czterech strojach: dowolnym (według własnego pomysłu – jeden z misterów jako królik, inny – jako latynoski tancerz), sportowym, w bieliźnie oraz w strojach wieczorowych (były garnitury, smokingi, ale też koszule i dżinsy). Skrupulatne przygotowanie polskich konkursów jest tym, co mogło mieć dodatkowy wpływ na decyzję o przeprowadzeniu tu europejskich wyborów. Nasz kraj jest jedynym poza Hiszpanią, gdzie rywalizację prowadzi się dwuetapowo – na poziomie regionalnym i centralnym. W pozostałych kandydatów do finału wybiera się przez internetowe zgłoszenia. W nieoficjalnych rozmowach szefostwo stowarzyszenia organizującego imprezę przyznawało z podziwem, że w tej dziedzinie w Polsce widać szczególny potencjał i pasję.

Ale o ile w Hiszpanii główną nagrodą dla mistera jest auto, Mr Gay Poland dostał wycieczkę do Madrytu, połączoną z rejsem o wartości 4,5 tys. zł oraz m.in. gadżety z sex shopu. W ubiegłym roku były także diademy – od właścicielki salonu sukien ślubnych, zaprzyjaźnionej z Zabilskim od czasów wyborów Miss na Uniwersytecie Opolskim. W tej edycji z diademów zrezygnowano.

I tak kupicie

Jeśli chodzi o pieniądze, to w polskich realiach nad pasją dominuje powściągliwość. Dyrektora Zabilskiego boli, gdy wielkie międzynarodowe koncerny w innych krajach obficie zasilające eventy LGBT, w Polsce ucinają dyskusję lakonicznym: „Nie nasz target”. Gdy wystąpił do linii lotniczej o zasponsorowanie przelotu na wybory w Sztokholmie, argumentując, że środowisko to ludzie bez własnych rodzin i zobowiązań, skorzy przeznaczać większe środki na własne rozrywki, w tym podróże, odparowano: No właśnie, jesteście bogaci. I tak kupicie bilety, nie potrzebujemy reklamy.

Większość sponsorów konkursu zdobył więc w środowisku, ewentualnie w formie barterów. W tym roku po raz pierwszy we współpracę wszedł producent prezerwatyw, choć i ta branża dotychczas odcinała się od gejów. Na regionalnych wyborach rozdali 80 tys. paczuszek.

Ale teraz potrzebna jest gotówka. Przy europejskich wyborach trzeba opłacić m.in. przeloty jurorów. No i koszty pobytu misterów w Polsce. Zwykle przyjeżdża ich kilkunastu. Bogaty program imprezy też europejskie szefostwo konkursu zachwycił. Paweł Zabilski chce obwieźć delegatów po Polsce. Pokazać im Warszawę, Wrocław, Poznań i Auschwitz. Żeby zobaczyli trochę historii – i tutejszej, i środowiska. Mało kto nawet w Polsce wie o osobnym oświęcimskim sektorze dla więźniów oznaczonych różowym trójkątem. – W dzień tej wizyty nie będziemy się bawić, ale poza tym oczywiście ma być miło. Będzie impreza w poznańskim HaH, ale szukamy jeszcze miejsca, które dobrze ugościłoby międzynarodową galę. Dyrektorowi Zabilskiemu marzy się wspólny polonez na rynku w Poznaniu, odtańczony przez delegatów z mieszkańcami i przyjezdnymi z kraju i z Europy, którzy ściągną do miasta na finał. W poprzednich latach i w innych krajach gale przyciągały nawet 80 tys. gości. Ostatecznie przemalują Polskę na tęczowo?

Polityka 37.2017 (3127) z dnia 12.09.2017; Społeczeństwo; s. 32
Oryginalny tytuł tekstu: "Gej Polonia"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Ile mamy płci?

Rozmowa z dr n. med. Aleksandrą Jodko-Modlińską, psychologiem i seksuologiem, o nieoczywistej tożsamości płciowej.

Paweł Walewski
08.06.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną