Dlaczego polski muzułmanin nawołuje, by nie wpuszczać innych do Europy?

Islam żywi prawicę
Rozmowa z polskim muzułmaninem Piotrem Ibrahimem Kalwasem, dlaczego apeluje, by nie wpuszczać muzułmanów do Europy.
„W wizji świata przeciętnego muzułmanina w ogóle nie ma czegoś takiego, jak rozdział państwa od religii. To społeczność od zawsze wpatrzona w niebo”. Na fotografii: główny cel rytualnej pielgrzymki muzułmanów, świątynia i sanktuarium Al-Kaba w Mekce.
Ahmad Faizal Yahya/Getty Images

„W wizji świata przeciętnego muzułmanina w ogóle nie ma czegoś takiego, jak rozdział państwa od religii. To społeczność od zawsze wpatrzona w niebo”. Na fotografii: główny cel rytualnej pielgrzymki muzułmanów, świątynia i sanktuarium Al-Kaba w Mekce.

„Musimy poznawać islam, uczyć się go, żeby nie powielać stereotypów, nie być ani islamofobami, ani islamofilami”.
FS-Stock/PantherMedia

„Musimy poznawać islam, uczyć się go, żeby nie powielać stereotypów, nie być ani islamofobami, ani islamofilami”.

Piotr Ibrahim Kalwas
Leszek Zych/Polityka

Piotr Ibrahim Kalwas

audio

AudioPolityka Joanna Podgórska - Islam żywi prawicę

JOANNA PODGÓRSKA: – Przeszedł pan długą drogę od fascynacji islamem i krytyki zachodnich wartości do konstatacji, że nic lepszego od liberalnej demokracji ludzkość nie wymyśliła. Warto było?
PIOTR IBRAHIM KALWAS: – Tak. Ja cały czas jestem muzułmaninem, a islam cały czas jest częścią mojego życia. Przewartościowałem wiele rzeczy. Rzeczywiście przeszedłem drogę od konserwatyzmu i tradycjonalizmu – bo fundamentalistą nigdy nie byłem – do wielkiej otwartości. Złożył się na to mój prawie dziewięcioletni pobyt w Egipcie, gdzie zobaczyłem, jak funkcjonuje społeczność muzułmańska. Przeżyłem tam dwie rewolucje, najpierw antymubarakowską, potem przeciwko Bractwu Muzułmańskiemu. Zrobiłem wiele wywiadów, rozmawiałem z setkami ludzi i to faktycznie wpłynęło na mój stosunek i do islamu, i do siebie samego. Nie porzuciłem jednak religii. Jestem muzułmaninem, a nie ateistą, agnostykiem czy apostatą, choć wiele osób mi to imputuje.

Zważywszy na to, co pan pisze, można odnieść wrażenie, że jest pan raczej panteistą.
Być może. Jakoś trzeba używać pojęć, ale nie przywiązuję się do etykietek. Doszedłem do własnej duchowości i jestem z nią szczęśliwy. Nazywam ją islamem, ale dziś to dla mnie tylko pięć liter. Oczywiście zaczynałem jako neofita. Dlatego dziś wiem, jak odczytywać deklaracje wszelkich neofitów. Wiem, jakim zauroczeniem może być przyjęcie nowej religii czy idei. To działa jak narkotyk. Stajesz się kimś innym. Ale jestem człowiekiem wychowanym na literaturze, sztuce i zachodnich wartościach. Ten pierwiastek oczytania i liberalnej otwartości na szczęście szybko we mnie zwyciężył i odciągnął mnie od irracjonalnego tradycjonalizmu, który na początku strasznie mnie wciągnął. Jednych rzeczy żałuję, ale innych nie, bo dzięki temu tradycyjnemu islamowi wspiąłem się, jak po rusztowaniu, do mieszkania mojej własnej, prywatnej muzułmańskiej duchowości.

Był jakiś moment przełomowy?
Rewolucja egipska. Wtedy we mnie tąpnęło. Zacząłem analizować mentalność egipską, arabską, muzułmańską. Pamiętam pierwsze dni, kiedy ten tradycjonalistyczny, tak ceniony przeze mnie, bezpieczny i wygodny światek runął. Zacząłem się zastanawiać, co spowodowało u ludzi taką wściekłość, agresję, frustrację, to szaleństwo na ulicach? I zrozumiałem, że to nie miało wymiaru jedynie politycznego, ale tkwi gdzieś głębiej w mentalności. Wartości europejskie nie są bez skazy, ale demokracja zachodnia jest najlepszym z systemów, jakie do tej pory wymyślono. Można powiedzieć, że doszedłem do tego po błędach i wypaczeniach. To się zdarza.

Dlaczego nawołuje pan: nie wpuszczajmy muzułmanów do Europy?
To duże uogólnienie, bo oczywiście zależy jakich muzułmanów. Na pewno trzeba wpuszczać tych, którzy uciekają przed prześladowaniami – intelektualistów, artystów, dziennikarzy czy osoby homoseksualne. Tacy powinni mieć możliwość znalezienia azylu w wolnej Europie. Podobnie jak ludzie, którzy ewidentnie uciekają przed wojną. Ale nie te miliony chętnych z Afryki Północnej i krajów arabskich, którzy chcą się dostać do Europy z powodów ekonomicznych. Problem w tym, że trudno ustalić, kto jest uchodźcą, a kto imigrantem ekonomicznym.

W Egipcie paszport syryjski czy irakijski ma sporą cenę, bo ludzie próbują udawać uchodźców, by zwiększyć szansę na azyl. Nie możemy przyjąć w Europie takich mas muzułmanów, dlatego że już mamy tego efekty w postaci rewitalizacji skrajnej prawicy. Wielu przeciętnych Europejczyków jest przerażonych islamem. Boją się muzułmanów i mają prawo się bać po tych wszystkich zamachach terrorystycznych, do których doszło. I uciekają pod skrzydła prawicy. To trochę podobna sytuacja do tej, jaka miała miejsce w Europie w 20. i 30. latach XX w., gdy ludzie przerażeni bolszewizmem uciekali pod skrzydła faszyzmu. Ja się tego bardzo boję; nie samych muzułmanów, ale tego, że są zapalnikiem dla triumfów skrajnej prawicy. Co ona by bez nich poczęła?! Spadli jej z nieba. A z drugiej strony – niestety – islam to religia i kultura, która nie przystaje do wartości liberalnych, demokratycznych ani do europejskich systemów prawnych.

Dlaczego?
Cywilizacja arabska nie przeżyła oświecenia ani żadnych innych prądów czy fermentów ideowych, jakie przeszła Europa. Ani tych dobrych, ani złych. To zaskorupiały system, oparty na tradycyjnej religijności. Dopóki ludzi o takiej mentalności jest mniejszość, to nie jest wielki problem. Choć wiemy, że w podparyskich, szwedzkich czy belgijskich gettach już jest. Jeśli taka społeczność miałaby być liczona w dziesiątkach milionów, zrodziłoby to ogromny problem kulturowy, na którym skorzystałaby tylko prawica. Spójrzmy prawdzie w oczy – z imigrantami z innych kręgów kulturowych nie mamy kłopotów. W Polsce mieszka około miliona Ukraińców, nie słyszy się o jakichś większych problemach z nimi; nie większych niż z Polakami.

My z muzułmanami mamy w Polsce inny problem. Są tu narażeni na przemoc. Jak wszyscy obcy zresztą.
To druga strona medalu, którą jest islamofobia. W Polsce jest to związane z tradycyjną ksenofobią, teraz podbudowaną jeszcze rządami populistów i nacjonalistycznym klimatem, który tworzą. To podatny grunt, na którym takie siły się uaktywniają. Tak jak po brexicie uaktywniły się siły antypolskie. Tak się dzieje zawsze, gdy do władzy dochodzi populistyczna prawica. To jest przykre i brzmi jak paradoks, ale właśnie dlatego nie powinniśmy przyjmować muzułmanów masowo. Tak każe zachowywać się pragmatyzm, by nie zwyciężały demony zła z prawicy.

Niestety, siły liberalne w Polsce, na które zawsze głosowałem i głosuję, nigdy nie potrafiły tego problemu jednoznacznie zdefiniować i określić. A populiści z PiS czy od Kukiza to robią, żerując na polskiej ksenofobii. Wiedzą, jak to robić; są w tym bardzo sprawni. Kwestia uchodźców, imigrantów czy islamofobii jest niedoceniana przez liberalnych polityków. Polacy się strasznie boją muzułmanów. Przesadnie, ale się boją. I czy to się podoba, czy nie, należy to uwzględnić w polityce.

Nazywa pan sprzyjającą uchodźcom lewicę pożytecznymi idiotami. Ale przecież nie sposób spokojnie patrzeć na to, co się dzieje w Syrii, czy na ludzi, którzy toną w Morzu Śródziemnym. Jak z tego wybrnąć?
To ogromny problem. Nie można powiedzieć: nie przyjmujemy nikogo, bo się będzie łajdakiem. Nie można powiedzieć: przyjmujmy jak najwięcej, bo faktycznie będzie się pożytecznym idiotą. Ja uważam, że trzeba przede wszystkim pomagać tam. Europa to robi, ale za mało. We Włoszech, które były zmuszone przyjąć ogromną ilość imigrantów, uszczelniono morskie granice i podjęto współpracę z władzami Libii i Tunezji; w efekcie statystyki spadły. Europa powinna za wszelką cenę dążyć, by zatrzymać ludzi tam, pomagając im osiągnąć godziwy poziom życia. To naprawdę trudna łamigłówka dla Unii Europejskiej, ale nie wolno rozpalać ognia pod kotłem prawicowców. Musi to rozegrać tak, by sama nie upadła. Przecież im właśnie o to chodzi. Nie mam wątpliwości, że tacy ludzie, jak Kaczyński, Orbán, Farage czy Le Pen, chcą zniszczenia Unii; zniszczenia tego liberalnego, socjaldemokratycznego, oświeceniowego świata wartości, który budowaliśmy przez kilka dekad. Oni go nienawidzą.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną