Ksiądz Stryczek śpi spokojnie
Ksiądz Stryczek z uporem godnym lepszej sprawy usiłuje przerzucić winę na innych – na Onet, na byłych pracowników „Wiosny”, na negatywny klimat otaczający księży.
Ksiądz Jacek Stryczek
Jakub Porzycki/Agencja Gazeta

Ksiądz Jacek Stryczek

Mimo burzy, jaką wywołał reportaż dziennikarza Onetu, mimo wezwania ze strony kurii biskupiej, aby duchowny wyjaśnił sprawę, i mimo możliwego dochodzenia prokuratorskiego, czy w firmie nie dochodziło do mobbingu – ksiądz Jacek Stryczek mówi w rozmowie z „Wirtualną Polską”, że „śpi spokojnie”, bo nie było żadnego łamania prawa.

Dlaczego ksiądz Stryczek słabo się broni

Księdzu Stryczkowi słowo „przepraszam” nie przechodzi przez gardło. W koszulce z nadrukiem „Kler” odrzuca zarzuty z reportażu Janusza Schwertnera. To obrona drogą sugestii, że jest ofiarą spisku przeciwko Kościołowi, którego jest funkcjonariuszem.

Słaba obrona, a nawet gorsząca. Bo Stryczek z uporem godnym lepszej sprawy usiłuje przerzucić winę na innych – na Onet, na byłych pracowników „Wiosny”, na negatywny klimat otaczający księży. Byle nie podjąć uczciwej refleksji nad kryzysem wizerunkowym, jakiego jest negatywnym bohaterem.

Duchowny tłumaczy, że ten obecny kryzys przychodzi po kryzysie sprzed dwu lat, kiedy jego stowarzyszeniu groził rozpad z powodu błędów zarządzania. Tamten kryzys uznaje za prawdziwy i przyznaje się do błędów, obecny uważa zaś za wykreowany sztucznie. Podważa rzetelność reportażu Onetu. Robi z siebie ofiarę, zamiast zastanowić się nad swoim postępowaniem. To reakcja niedojrzała, jeśli nie infantylna.

Czytaj także: Czym jest mobbing

I tylko szlachetnej sprawy żal

Ta linia obrony pogłębia wrażenie, że ks. Stryczek nie jest gotowy do autorefleksji. Zranione ego bierze górę nad empatią względem osób poranionych moralnie i psychicznie przez jego zachowanie. Trudno przecież uwierzyć, by rozmówcy Schwertnera masowo kłamali i zniesławiali, bo jaki mieliby w tym interes? Prędzej czy później wszystkie fakty zostaną prześwietlone, wszystkie racje zważone, przed prawdą nigdy się nie ucieknie. I tylko szlachetnej sprawy żal.

Dobrze, że ksiądz Jacek Stryczek podał się do dymisji i pod osąd „Wiosny”. Na razie efekt sprawy jest taki, że po wiośnie w stowarzyszeniu przyszła ostra zima.

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną