Wietnamski manikiur

Rozmowy przy wycinaniu skórek
Wietnamczycy, po przyczółku gastronomicznym, zdobywają w Polsce kolejny – kosmetyczny.
„Nie uwierzysz, kobieto, mijały dni i żadnych odprysków ani zapowietrzeń, choć miałam wtapiane kamyczki, a w kciuki cyrkonie.”
Leszek Zych/Polityka

„Nie uwierzysz, kobieto, mijały dni i żadnych odprysków ani zapowietrzeń, choć miałam wtapiane kamyczki, a w kciuki cyrkonie.”

Kiedy już Polska (po ichniemu Ba Lan) ubrała się po przystępnych cenach i przejadła azjatyckim menu, dopiero co moszcząca się tu najmłodsza wietnamska imigracja została pozbawiona środków do życia. Jako że sprawna także w paznokciu, weszła w manikiur, równie tani co kurczak w pięciu smakach. Zaskoczyło. A ponieważ w ich niezamożnym kraju nie jest nietaktem podglądanie siebie nawzajem, jeśli komuś wychodzi biznes, bez skrępowania naśladuje się go. Poczucie wspólnoty jest silniejsze niż obawa przed bratobójczą konkurencją.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj