Społeczeństwo

Pod Messalką ***

Adres: Warszawa, ul. Krak. Przedmieście 24

  
Nasza poprzednia wizyta przy Krakowskim Przedmieściu była nieudana. Drogo, niesmacznie, niesympatycznie. Napisaliśmy więc, że Pod Messalką to restauracja straconej szansy. Od pewnego jednak czasu docierały do nas opinie, że lokal podniósł się z upadku. Postanowiliśmy to sprawdzić.

Na dole bufet i dziesięć miejsc z widokiem na ruchliwy chodnik, na pięterku miejsc trzykrotnie więcej, ale bez tego widoku.

W karcie dań sporo propozycji z przewagą dań kuchni polskiej. Podobnie jak poprzednim razem zamówiliśmy naleśniki z grzybami (16 zł). Naleśniki delikatne, farsz dosmaczony, na wierzchu zapieczony żółty ser, obok naleśników surówka. Danie proste, dobrze pomyślane.

Rydze smażone na maśle (21 zł) były umiejętnie rozmrożone, co wbrew pozorom nie jest takie łatwe. Zachowały właściwą świeżym rydzom jędrność. Kiedyś, gdy nie znano jeszcze zamrażarek, można było np. u Poraja w Zakopanem zjeść smażone rydze o każdej porze roku, bo konserwowano je w soli. Dziś mało kto to robi.

Zupa borowikowa z kluseczkami (6,50 zł) była esencjonalna, smakowo wyrazista. Choć nad kluseczkami kucharz powinien jeszcze popracować.

Z dań głównych zamówiliśmy sztukę mięsa i kotlet schabowy z zasmażaną kapustą (21 zł). Dobrze przygotowana sztuka mięsa jest ucztą bogów. Mięso musi rozpływać się w ustach, ale nie może rozpadać się na włókna. Integralną częścią dania jest sos chrzanowy, który winien mieć smak zdecydowany, lecz nie dominujący. I tak właśnie było.

Kotlet schabowy, flagowe danie kuchni warszawskiej, był soczysty, choć może trochę za gruby, co się odbiło na chrupkości.

Wśród proponowanych deserów sernik i szarlotka. Skusiliśmy się na jedną porcję szarlotki, która całkowicie wystarczyła na dwie osoby. Ciasto było kruche, masa jabłkowa nie przesłodzona i do tego bita śmietana. Polecamy.

Warto poczytać kartę win. Są wina francuskie, hiszpańskie w cenach bardzo przystępnych (mniej więcej 50–70 zł za butelkę). I jeszcze tańsze wina w karafkach.

Po poprzedniej wizycie napisaliśmy, że w tym miejscu lokal z dobrą kuchnią i przystępnymi cenami powinien pękać w szwach. Jest szansa, że w sezonie zrobi się tu tłoczno.

Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną