Społeczeństwo

Nie podskakuj, módl się

Podskakiwanie w ważnej sprawie lub dla poparcia szlachetnej idei ma już tradycję. Wszyscy pamiętamy podtrzymywanego przez partyjnych kolegów ministra rolnictwa Gabriela Janowskiego, wykonującego na korytarzu sejmowym rytmiczną serię podskoków. Czy była to seria skuteczna i dająca spodziewany efekt – nie wiadomo, gdyż nie było jasne, w której z ważnych dla kraju spraw pan minister odbijał się nogami od naszej planety.

Wytyczoną przez niego drogą poszli obecnie organizatorzy projektu World Jump Day, którzy zachęcili 600 mln ludzi na zachodniej półkuli, aby podskoczyli jednocześnie o godz. 12.39 w czwartek. Chodziło o to, żeby na skutek impetu skaczących jednocześnie ludzi wytrącić Ziemię z aktualnej, niedobrej orbity i skierować ją na inną – lepszą. Organizatorzy zapewnili, że dzięki temu będzie mniej powodzi, susz, huraganów, co rzecz jasna jest słuszne i zrozumiałe. Pytanie tylko, czy jest możliwe, bo jeśli tak, przed Ziemianami rysują się naprawdę wielkie możliwości. Wyborcy Platformy Obywatelskiej mogliby np. umówić się na wspólny podskok, aby wysłać na wszystko jedno jaką orbitę paru polityków obecnej koalicji, a może i doprowadzić do zmiany władzy. Z pewnością zaowocowałoby to serią ciekawych prac naukowych pod hasłem „Polska doby Wielkiego Podskoku” i szeroką debatą konstytucjonalistów o tym, czy polityczne zmiany wywołane przez podskok miały charakter demokratyczny, czy raczej siłowy.

Trzeba uczciwie powiedzieć, że efekt wywołany skokiem 600 mln ludzi o godz.12.39 był wyraźnie odczuwalny na warszawskim Ursynowie, gdzie kilku klientów pod sklepem Żabka do wieczora nie mogło odzyskać równowagi, a jednemu wylało się piwo. Mimo to susza u nich najwyraźniej nie ustąpiła, a może nawet jeszcze się wzmogła, co nakazuje ostrożność i dystans wobec tego rodzaju zbiorowych podskoków pod publiczkę. Tym bardziej że my w Polsce wypracowaliśmy przecież własne, wyrastające z naszej tradycji, metody walki z niekorzystnymi zjawiskami pogodowymi. Jak wiadomo, po exposé premiera Kaczyńskiego klub parlamentarny PiS zamówił w sejmowej kaplicy mszę w intencji deszczu. Jest to metoda bardziej naturalna, w dodatku nieinwazyjna i – w odróżnieniu od podskakiwania – w wypadku ciężarnych kobiet nie stwarzająca zagrożenia dla życia poczętego. A przecież efekt jest dokładnie taki sam.

Polityka 30.2006 (2564) z dnia 29.07.2006; Fusy plusy i minusy; s. 91
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Polska mapa przestępczości

Rozmowa z Tomaszem Witesem o mapie przestępczości i o tym, jak kształtować przestrzeń, by zmniejszyć ryzyko zbrodni.

Martyna Bunda
27.07.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną