Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Społeczeństwo

Poniosło chłopa nadmiernie

A teraz o tym, że w życiu różnie bywa. Krzysztofa Mikietyńskiego – b. szefa wydziału przestępczości gospodarczej bydgoskiej policji, a obecnie wiceburmistrza Nakła, kandydata na przyszłego burmistrza, i gwiazdę PiS na tym terenie – trochę poniosło, w wyniku czego odwiedził on kafejkę internetową.

Normalnie takie kafejki omija szerokim łukiem, teraz też chciał, ale był w emocjach, więc wszedł, rozejrzał się i zanim zdążył zorientować się, co się dzieje, już siedział przy klawiaturze i szkalował na całego swojego konkurenta do fotela burmistrza i jednocześnie szefa miejscowych struktur PO.

Poszkalował, poszkalował i wrócił do domu, być może nawet zaraz o całej sprawie zapomniał, bo była mało ważna. Tymczasem okazało się, że wizyta w kafejce nagrała się na kasetę, sprytny konkurent z PO kasetę przechwycił i dawaj robić w mediach dym, jakby nie wiadomo co się stało.

Mikietyński wyjaśnia, że działał w nerwach i trzeba go zrozumieć. Na jego korzyść przemawia zresztą fakt, że robił to w czasie wolnym, gdyż przebywa na emeryturze, choć niewiele brakowało, aby z ramienia PiS został wojewodą kujawsko-pomorskim, ewentualnie wojewódzkim komendantem policji. Gdyby został, rzecz jasna nie miałby czasu na głupoty i do szkalowania w ogóle by nie doszło.

A tak z braku zajęć wszedł tam, gdzie nie powinien, trochę przyszkalował i dostarczył wody na młyn swoim wrogom, chociaż, nawiasem mówiąc, napisał tylko prawdę o tym, że jego konkurent należał do PZPR, w stanie wojennym się ześwinił, a do PO werbuje nieletnich. A że potem okazało się, że jednak nie należał, nie ześwinił się i nie werbuje, to już nie wina Mikietyńskiego, bo pewni ludzie mówili mu, że jednak należał, ześwinił się i werbuje, a on nie miał powodu im nie wierzyć. W efekcie za swoją łatwowierność doznaje teraz upokorzenia, a górą jest polityczny konkurent, posługujący się w walce o stanowiska dobrze znanymi z esbeckiego arsenału kasetami wideo.

Na szczęście koledzy z PiS deklarują, że nie zostawią w nieszczęściu wiceburmistrza Mikietyńskiego, który ich zdaniem jest świetnie przygotowany do pełnienia odpowiedzialnych funkcji nie tylko w samorządzie. – Mam nadzieję, że jeden głupi wpis w Internecie nie zniszczy dobrze zapowiadającej się kariery – mówi w „GW” bydgoski poseł PiS Andrzej Walkowiak.

Polityka 34.2006 (2568) z dnia 26.08.2006; Fusy plusy i minusy; s. 82
Reklama

Czytaj także

Kultura

Sto najodważniejszych polskich piosenek. Nie zawsze chodzi o tekst

Co się stało z odwagą twórców piosenek? I czy oznacza ona dziś to samo co przed laty? Zmianę pomaga prześledzić nowe wydawnictwo poświęcone polskiej muzyce ostatnich dekad.

Mirosław Pęczak
16.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną