Społeczeństwo

Milusińscy niemile widziani

Milusińscy niemile widziani. Lokale wolne od dzieci dzielą dorosłych

Ashton Bingham / Unsplash
Właścicielka lokalu w Zakopanem, która ostatniej zimy umieściła na szybie drzwi wejściowych naklejkę z przekreślonym niemowlakiem, mówi, że zmusili ją do tego roszczeniowi rodzice.
Historia wpuszczania dzieci do przestrzeni publicznej w Polsce wcale nie jest długa.Mirosław Gryń/Polityka Historia wpuszczania dzieci do przestrzeni publicznej w Polsce wcale nie jest długa.

W tamtym czasie w maleńkim lokaliku stała szafa pełna kredek i kolorowanek, a otwierano go z przekonaniem, że warto zrobić wszystko, by dzieci dobrze się tam czuły. Rodzice czuli się różnie. Zaskakująco często przychodzili z pretensjami – że w łazience nie ma przewijaka (naprawdę nie było miejsca, by go zainstalować); że trzeba do tej toalety wychodzić z dzieckiem na zewnątrz i że brakuje miejsca dla wózka. Gdy pewnego razu niemowlę zostało przewinięte na stole, tuż obok talerzy innych gości, właścicielka restauracji powiedziała dość.

Polityka 38.2019 (3228) z dnia 17.09.2019; Społeczeństwo; s. 28
Oryginalny tytuł tekstu: "Milusińscy niemile widziani"

Czytaj także

Klasyki Polityki

Jak dzieci odczuwają i rozumieją ból?

Jeszcze na początku lat 80. uważano, że noworodki w ogóle nie odczuwają bólu! A ponieważ nie potrafią werbalnie wyrazić tego, co czują, nie dbano o ich komfort w szpitalach.

Paweł Walewski
08.08.1998