Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Społeczeństwo

Złoto w oku

Niewidomy, który odzyskał wzrok

Jerzy Gabryszewski z żoną Haliną. Jerzy Gabryszewski z żoną Haliną. Marta Mazuś / Polityka
Jakie to uczucie, gdy po całym życiu jako niewidomy odzyskało się wzrok? Wystarczy wyjrzeć przez okno, a wydaje się, jakby człowiek widział cały świat.
Ile już było tych wylanych na siebie zup i herbat, ile latarń, które stanęły mu na drodze, ile parkometrów, którym mówił przepraszam, myśląc, że trafił w drugiego człowieka.PantherMedia Ile już było tych wylanych na siebie zup i herbat, ile latarń, które stanęły mu na drodze, ile parkometrów, którym mówił przepraszam, myśląc, że trafił w drugiego człowieka.

Żona Halinka przyniosła Jerzemu herbatę. Wsypała do niej cukier, zamieszała łyżeczką, a dłoń zbliżyła mu do kubka, mówiąc: – Tu jest twoja herbata.

– Przecież ja już sam mogę! – denerwuje się Jerzy.

– Oj – westchnęła Halinka – tak z przyzwyczajenia.

Wciąż jeszcze zdarza jej się odruchowo robić za niego różne rzeczy. W końcu jej mąż, 78-letni Jerzy Gabryszewski, przez ostatnie 73 lata był niewidomy. A teraz już nie jest.

Te 73 lata temu Jerzy miał 4,5 roku, a w Polsce dopiero skończyła się wojna.

Polityka 1.2020 (3242) z dnia 29.12.2019; Społeczeństwo; s. 35
Oryginalny tytuł tekstu: "Złoto w oku"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >