Społeczeństwo

Wirus w pewnej wsi

Wirus na peryferiach

Chleb jeszcze wozi konkurencyjny dla sklepiku busik, lecz kierowcy boją się monet. Chleb jeszcze wozi konkurencyjny dla sklepiku busik, lecz kierowcy boją się monet. Andrzej J. Gojke/KFP / Reporter
Ciotka Halina codziennie donosi kuzynce w stolicy o pandemii na peryferiach.
Już nawet poróżnieni o miedzę sąsiedzi zaczynają za sobą tęsknić.PantherMedia Już nawet poróżnieni o miedzę sąsiedzi zaczynają za sobą tęsknić.

Ciotka Halina prowadzi skromny gieesik w liczącej 40 numerów wsi w gminie Hrubieszów nieopodal Zamościa. Na bieżąco zdaje telefoniczne relacje kuzynce, co z tutejszą pandemiczną atmosferą. A z racji zawodu ma wieści z pierwszej ręki.

Więc sprawy mają się dynamicznie. Z ludzi wychodzi zarówno mądrość, jak i głupota.

1.

Na czas epidemii w sklepie jest ich dwie. Ciotka wydaje towar, a ta druga odbiera gotówkę, bo starzy ludzie nie mają kont. Zresztą tych ciotka przegania spod sklepu dla ich dobra nawet w dedykowanej im porze zakupowej.

Polityka 17.2020 (3258) z dnia 21.04.2020; Społeczeństwo; s. 26
Oryginalny tytuł tekstu: "Wirus w pewnej wsi"
Reklama

Czytaj także

Kultura

Smartfonowa rewolucja według Wiśniewskiego

Czy świat wszechobecnych i wszechmocnych smartfonów jest tym, o czym marzyliśmy? A bezprzewodowa ewolucja stale przyspiesza.

Mariusz Herma
19.10.2021