Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Pożar w głowie

Dlaczego Jacek podpala auta?

Areszt przedłużano regularnie co trzy miesiące. W końcu okazało się, że za podpalenie dwóch aut spędził za kratami 1,5 roku. Areszt przedłużano regularnie co trzy miesiące. W końcu okazało się, że za podpalenie dwóch aut spędził za kratami 1,5 roku. Paweł Stępniewski/newspix.pl/Studio Polityka
Jest notorycznym podpalaczem aut. Wychodzi z więzienia, dzień na wolności, i znów to robi. Wszyscy wiedzą, że z nim jest coś nie tak, że trzeba go leczyć, nie karać. Ale dla systemu jest zwykłym kryminalistą.
Biegli psychologowie i psychiatrzy podpalenia aut potraktowali jako wybryki wywołane alkoholem. Na fot. spalone auta na ul. Oleandrów w Warszawie, luty 2012 r.Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta Biegli psychologowie i psychiatrzy podpalenia aut potraktowali jako wybryki wywołane alkoholem. Na fot. spalone auta na ul. Oleandrów w Warszawie, luty 2012 r.

Psychiatra i biegły sądowy dr Jerzy Pobocha, pytany o przypadek Jacka T., mówi bez wahania: – On wyjdzie, podpali znowu, to jak amen w pacierzu. Jego słowa sprawdziły się w 100 proc. 30-letni Jacek T. wyszedł z aresztu i przy pierwszej sposobności podpalił. 19 maja, w samym centrum Warszawy, spłonęły dwa samochody zaparkowane na chodniku.

Wszystko nagrały kamery monitoringu miejskiego: honda CRV zaparkowana przy Chmielnej. Widać, jak mężczyzna pochyla się i najpewniej zapalniczką podpala tablicę rejestracyjną. Odchodzi. Płomienie szybko obejmują także stojącego obok volkswagena i skuter. Kilkanaście minut później, niedaleko, przy Alejach Jerozolimskich, zapłonął hyundai i30. Straty wstępnie oszacowano na 45 tys. zł.

„Co trzeba mieć w głowie, by robić coś takiego?” grzmiał na czołówce „Super Express” pod wielkim tytułem: „Znów go wypuścili i znów podpala! Ten piroman sieje grozę w Warszawie od lat!”. O odpowiedź na to tu rzucone retorycznie przez tabloid pytanie rodzice Jacka T. dobijają się od lat.

Epizod

Rodzice Jacka, Michał i Ewa, wykształceni ludzie z pozycją społeczną, dobrze sytuowani. Przestronny, nowoczesny dom, w którym Jacek mieszkał, ogród. W salonie kilkanaście zdjęć Jacka – tylko z dzieciństwa, zanim wszystko się zaczęło.

Przy pierwszym zatrzymaniu, dziewięć lat temu, nie wierzyli, że mógłby coś takiego zrobić. Ewa: – Podpalać auta? On? Student, oczytany, wygadany, inteligentny.

Rodzice wszelkimi siłami walczyli o jego uniewinnienie. Płacili za wszystkie szkody, prosili ofiary, żeby wycofały wnioski o ściganie. Myśleli, że sprawy uda się jakoś załagodzić. – Byliśmy przekonani, że będzie to tylko epizod, po którym nasze życie potoczy się jak dotąd – mówi Ewa.

Polityka 23.2020 (3264) z dnia 02.06.2020; Społeczeństwo; s. 24
Oryginalny tytuł tekstu: "Pożar w głowie"
Reklama