Społeczeństwo

Chłopcy z brunatnym podniebieniem

Jakub Żulczyk: Kaczyński to nie jest jakiś demiurg

Jakub Żulczyk Jakub Żulczyk Krzysztof Żuczkowski / Forum
Rozmowa z pisarzem i scenarzystą Jakubem Żulczykiem o nieuchronnym końcu projektu PiS, fatalnej roli funkcjonariuszy polskiego Kościoła i wpływie młodszych pokoleń na przyszłość kraju.
„Proszę zauważyć, że wszystkie najbardziej nienawistne rzeczy, które mówią rządzący politycy, najpierw padały z ambony”.Andrzej Sidor/Forum „Proszę zauważyć, że wszystkie najbardziej nienawistne rzeczy, które mówią rządzący politycy, najpierw padały z ambony”.

JULIUSZ ĆWIELUCH: – Pan się boi?
JAKUB ŻULCZYK: – Jak mówisz, że się kogoś boisz, to powodujesz, że ten ktoś już automatycznie wygrał.

Konkretnie to szóste wybory z rzędu.
Platforma Obywatelska w swoich złotych czasach też miała takie wyniki. Dziś jej kandydat na prezydenta zastanawia się, czy utrzymać partię, czy może budować jakiś nowy ruch. Jestem w stanie wyobrazić sobie, że za dziesięć lat nie będzie takiej partii jak Prawo i Sprawiedliwość.

W książce „Czarne słońce” pana wyobraźnia szła w innym kierunku.
W mojej ostatniej książce w Polsce panuje religijna dyktatura. Na ulicach szaleją szwadrony śmierci zabijające każdego, kto się nie mieści w obowiązującej formule moralnej. A wszystkich za mordę trzyma premier ksiądz. Pisząc tę książkę, świetnie się bawiłem, bo to jednak były ćwiczenia z wyobraźni. Bardziej igranie z rzeczywistością niż pisanie realnego scenariusza. Dla mnie PiS to jest taki nowy AWS. Leśne dziadki, tylko że wreszcie mają gruby hajs, żeby wynająć sobie agencje, które im badają, co można powiedzieć, a czego nie.

A skunks to takie miłe zwierzę. Tyle że czasem podnosi ogon.
Nie głosowałem i nigdy nie zagłosuję na PiS, bo ta partia oparta jest na fatalnym i ryzykownym pomyśle założycielskim. Jarosław Kaczyński postanowił zdestabilizować młodą demokrację i zbudować kraj od nowa. Takie projekty można robić, jak się ma solidne zaplecze intelektualne, bo stare elity trzeba zastąpić nowymi. A tam jest pustka. No może poza Rymkiewiczem, ale nie wiem, czy on jest pisowski, czy tylko PiS chciałby, żeby był ich, a on przez grzeczność nie prostuje. Mnie co jakiś czas atakuje ich dyżurny myśliciel Rafał Ziemkiewicz. Najczęściej atak sprowadza się do głębokiej tezy, że mi odwaliło albo jestem nawalony.

Polityka 35.2020 (3276) z dnia 25.08.2020; Społeczeństwo; s. 35
Oryginalny tytuł tekstu: "Chłopcy z brunatnym podniebieniem"
Reklama