Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Darz grzyb

Grzybobranie po polsku

Polska jest rajem dla grzybiarzy, a wrzesień i październik czasem żniw. Polska jest rajem dla grzybiarzy, a wrzesień i październik czasem żniw. Donat Brykczyński / Reporter
Grzyby rosną na całym świecie, ale to my, Polacy, jesteśmy mistrzami świata w grzybobraniu. Tak o sobie myślimy, gdy bladym świtem wkraczamy do lasu.
Szacowana liczba grzybów.Lech Mazurczyk/Polityka Szacowana liczba grzybów.

Polak grzybów nie zbiera. Polak na grzyby poluje, a przede wszystkim grzyby liczy. Coraz częściej je raportuje, fotografuje, wrzuca na grupę, blog albo na stronę. Dopiero potem sprzedaje lub zjada na świeżo, marynuje, mrozi albo suszy.

Lasy państwowe zajmują 7,6 mln ha. Grzyby można w nich zbierać bez ograniczeń (wyjątki: gatunki chronione, parki narodowe i tzw. szkółki). Polska jest więc rajem dla grzybiarzy, a wrzesień i październik czasem żniw. Setki tysięcy, a niektórzy wyliczają, że kilka milionów Polaków uczestniczy w dorocznym najeździe na lasy. – Dzisiaj na spokojnie, to tylko rekonesans – Mirka z Lubonia pod Poznaniem jakby przepraszała, bo już ósma, a ma ledwie pół koszyka.

Środek września, piątek. Przy drodze przez Puszczę Notecką z Międzychodu do Sierakowa w Wielkopolsce co rusz stoją samochody. – Teraz to żaden ruch – macha ręką pan Mirek, przewoźnik promowy na Warcie. – Nie ma ludzi, bo nie ma grzybów. Będzie wysyp grzybów, to i wysypią się ludzie – objaśnia prawo grzybnej fizyki. Roman Tomczak, od 30 lat właściciel skupu grzybów w Sierakowie, opowiada, że prawdziwy tłok to był w latach 80. – Przez most na Warcie przejeżdżało po 100 autobusów dziennie. Wyjeżdżali z domu nocą, popijali w trasie, trzeźwieli na grzybach. Spotykał pan człowieka w środku lasu, a on: „Kaj ja jest?”.

Grzyby rosną z rosy i mgły

Miejscowi złorzeczą na upał. O niczym innym (prócz grzybów, ma się rozumieć) tu się nie rozmawia. – Rankiem wilgoci nie ma nawet w trawie, a grzyby rosną z rosy i mgły – tłumaczy Tomczak. W puszczy są przez to niemal same podgrzybki. Jak się trafi prawdziwek, to zwykle robaczywy. Powie to nie tylko Roman Tomczak, ale też Mirka z Lubonia, Leszek Ławniczak z Zatomia Nowego, promowy pan Mirek, Grzegorz i Justyna Kliksowie z Międzychodu.

Polityka 40.2020 (3281) z dnia 29.09.2020; Społeczeństwo; s. 35
Oryginalny tytuł tekstu: "Darz grzyb"
Reklama