Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Zapiski znad krawędzi

Potrzebna zmiana – płodologia

„Taniec śmierci„, XV-wieczny fresk z kościoła w Clusone we Włoszech. „Taniec śmierci„, XV-wieczny fresk z kościoła w Clusone we Włoszech. Getty Images
Mamy nadzieję, że ten narzucony nam (a może ofiarowany?) stan zatrzymania, zamknięcia, zawieszenia, swoistego bezczasu, skłoni nas do jakiegoś pogłębionego namysłu nad sobą, światem i przyszłością.
Kraje, które najlepiej sobie radzą z kryzysem pandemicznym, są rządzone przez kobiety. Od Nowej Zelandii, przez Niemcy, Tajwan czy Finlandię i Islandię, od Jacindy Ardern po Angelę Merkel. Przywódczynie umiały sprawnie i skutecznie ustawiać priorytety, definiować główne cele i je realizować.Getty Images Kraje, które najlepiej sobie radzą z kryzysem pandemicznym, są rządzone przez kobiety. Od Nowej Zelandii, przez Niemcy, Tajwan czy Finlandię i Islandię, od Jacindy Ardern po Angelę Merkel. Przywódczynie umiały sprawnie i skutecznie ustawiać priorytety, definiować główne cele i je realizować.

1.

Pierwsza refleksja: w tej sytuacji (poza uświadomieniem sobie, że żyliśmy żarłocznie, zbytecznie konsumując, przemieszczając się, śmiecąc) widzimy ostro, że tak naprawdę o naszej przyszłości niczego nie wiemy i wszelkie planowanie: kupowane z wyprzedzeniem tanie bilety lotnicze, rezerwowane hotele, występy i kontrakty, igrzyska, napięte kalendarze i pewność, że rzeczy wydarzą się tak, jak chcemy i projektujemy, jest iluzją i pychą. Niby to nic nowego, nasza egzystencja jest w swej istocie krucha, jedyną nieuniknioną perspektywą jest jej kres – śmierć, której terminu na ogół nie znamy. Ale udawało nam się od tego abstrahować, nieuchronny kres stawał się naszym jednostkowym, wyjątkowym doświadczeniem, które nauczyliśmy się oswajać i oszukiwać, meblując teraźniejszość i przyszłość milionem pozornie ważnych spraw, które pozwalały nam odsunąć egzystencjalną pustkę. Tak czy owak, perspektywę śmierci odbieraliśmy jako indywidualną katastrofę, potencjalny koniec naszego świata, czyli jedynego, jaki tak naprawdę znamy.

Ale teraz doświadczenie braku perspektyw, braku przyszłości, stało się z powodu pandemii globalne. I prawdopodobnie większość kolejnych (zapewne gorszych niż aktualna epidemia) wyzwań i zagrożeń będzie równie globalna, zaś nadzieja bogatych, że pieniądze pozwolą im ich uniknąć, okaże się złudna. Choć, oczywiście, pierwszymi ofiarami będą zawsze ci najbiedniejsi i najbardziej wykluczeni. Ale po raz pierwszy od dawna przeżywamy to doświadczenie jako dzwonek alarmowy dla wszystkich. I zastygamy w przerażeniu, widząc, jak bardzo nie umiemy się z zagrożeniem zmierzyć: jako państwa, społeczeństwa, jako wspólnoty i jako ludzie.

Znaleźliśmy się – my, ludzkość – w ciekawym punkcie: dwie tendencje, których rozwój obserwowaliśmy na przestrzeni wieków – jedna jasna, druga ciemna – przecinają się w naszej teraźniejszości i to, czy dojdzie między nimi do brutalnego zderzenia, czy rozładują się wzajemnie, by stworzyć nową jakość, zadecyduje o przyszłości naszego świata, naszej planety, życia, jakie znamy i do jakiego, dziś przynajmniej jeszcze, aspirujemy.

Polityka 42.2020 (3283) z dnia 13.10.2020; Ex-Centrum; s. 26
Oryginalny tytuł tekstu: "Zapiski znad krawędzi"
Reklama