Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Nie chcę robić kłopotu

Prof. Ewa Łętowska o sztuce godzenia się z nieuniknionym i przemijaniu

Prof. Ewa Łętowska Prof. Ewa Łętowska Tomasz Gzell / PAP
Prof. Ewa Łętowska o przemijaniu i przygotowaniach do śmierci. I o tym, co nas jeszcze w Polsce może czekać.
„Nie każdy może mieć takie szczęście, że po prostu zaśnie i się nie obudzi, a tak bardzo bym chciała.”ruigsantos/PantherMedia „Nie każdy może mieć takie szczęście, że po prostu zaśnie i się nie obudzi, a tak bardzo bym chciała.”

VIOLETTA KRASNOWSKA: – Myślałam, że w dobie covidu zechce pani udzielić wywiadu przez telefon. A pani: „ja niestrachliwa, zapraszam do mnie”. Naprawdę, nie boi się pani?
EWA ŁĘTOWSKA: – Nie jestem strachliwa, ale przede wszystkim nie brawuruję. Kupiłam sobie bilet do filharmonii, chciałam pójść, bo dawno nie byłam. Bywam w restauracjach, lubię je i lubię się w nich spotykać. Póki jeszcze działają, trzeba korzystać. Zupełnie nigdzie nie chodzić – to człowiek zwariuje. Natomiast czy ja się boję? Boję się tylko dwóch rzeczy – oczywiście boję się cierpienia. Tego, że umrę w męczarniach. Ale bardziej boję się upokorzenia. Upokorzenia, które mnie spotka, gdy będę prosiła o pomoc i ktoś mi jej nie udzieli. I jeżeli będą mnie chcieli poniżyć, a ja nie będę się umiała opancerzyć przed tym upokorzeniem.

O jakim upokorzeniu pani mówi?
Upokorzeniem jest raniące słowo, kopniak w czułe miejsce – ale nie należy nikomu tych miejsc zdradzać. Zatem bardziej przyziemnie: na przykład siedzenie przez wiele godzin na SOR ze świadomością, że nikogo nie obchodzę. Ja nie mówię tu tylko o cierpieniu fizycznym, ja mówię o upodleniu. I jeżeli mam umierać w męczarniach, na SOR, w upokorzeniu, albo umierać, dusząc się we własnym domu, to ja chcę umrzeć we własnym domu.

Boi się pani śmierci?
Zupełnie nie. I to nie jest żadna kokieteria. W końcu miałam bardzo piękne życie, ciekawe, a każdy bal się kiedyś kończy. Nie każdy może mieć takie szczęście, że po prostu zaśnie i się nie obudzi, a tak bardzo bym chciała.

Podczas ostatniego spotkania powiedziała mi pani, że zadysponowała, co ma stać się z pani ciałem po śmierci. Do dziś jestem w szoku.
To tak szokuje, że ja swoje ciało zapisałam Akademii Medycznej?

Polityka 44.2020 (3285) z dnia 27.10.2020; Społeczeństwo; s. 32
Oryginalny tytuł tekstu: "Nie chcę robić kłopotu"
Reklama