Społeczeństwo

Jak gangsterzy grali na klawiszach

Tak gangsterzy rządzili warszawskim więzieniem

Przepełniona, sześcioosobowa cela w Zakładzie Karnym na Białołęce. Przepełniona, sześcioosobowa cela w Zakładzie Karnym na Białołęce. Adam Jagielak/Wprost / EAST NEWS
Na Białołęce, jak w Ameryce Południowej, bandyci rządzili aresztem.
Działalność gangu z Białołęki polegała m.in. na korumpowaniu funkcjonariuszy służby więziennej i handlu narkotykami.Piotr Kochański/Forum Działalność gangu z Białołęki polegała m.in. na korumpowaniu funkcjonariuszy służby więziennej i handlu narkotykami.

Bez najmniejszego uprzedzenia policjanci CBŚP wkroczyli na teren aresztu śledczego na Białołęce. Towarzyszyli im antyterroryści i prokurator. – Panowie z CBŚP odsunęli grzecznie strażników i weszli do środka – wspomina jedna z osób znająca kulisy akcji. Ekipa dokładnie wiedziała, co robić. Funkcjonariusze udali się wprost do cel trzech bossów najpotężniejszego od lat gangu mokotowskiego: Wojciecha S. ps. Wojtas, Sebastiana L. ps. Lepa i Artura N. ps. Arczi. To oni przed laty przejęli rządy w Mokotowie, gdy ich szef, Andrzej H.

Polityka 51.2020 (3292) z dnia 15.12.2020; Społeczeństwo; s. 28
Oryginalny tytuł tekstu: "Jak gangsterzy grali na klawiszach"
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021