Społeczeństwo

Popas w piekle

Jak stado wolnych krów trafiło do piekła

Nowi właściciele stada nie życzą sobie żadnej społecznej kontroli. Nowi właściciele stada nie życzą sobie żadnej społecznej kontroli. Facebook
Słynnego na całą Polskę stada wolnych krów za chwilę nie będzie. Padły już 62 sztuki, czyli prawie jedna trzecia. Rodzą się też młode, które mogą legalnie iść na ubój.
Stado nad Wartą przez lata rozmnażało się bez żadnej kontroli.Bogusław Sacharczuk/Forum Stado nad Wartą przez lata rozmnażało się bez żadnej kontroli.

Kiedy latem zeszłego roku ocieliła się najstarsza krowa, Łasuszka, przewodniczka słynnego stada, obrońcy wolnych krów koczujący w namiotach nad Wartą nazwali jałówkę Meggy. Na cześć Magdy Nowak, która zainicjowała walkę o stado z Deszczna. – Zastanawiam się, czy Łasuszka jeszcze żyje, bo Meggy na pewno już nie ma – mówi Magda. – Kiedyś cała Polska tym krowom kibicowała, nawet prezydent zabrał głos w obronie ich życia. A teraz dogorywają w Lipkach Wielkich i nikogo to nie obchodzi.

Polityka 5.2021 (3297) z dnia 26.01.2021; Społeczeństwo; s. 36
Oryginalny tytuł tekstu: "Popas w piekle"
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021