Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Morderczo tanio

Fermy przemysłowe to nie tylko cierpienie zwierząt

W całej Polsce, według danych Ministerstwa Rolnictwa, ma być 1391 wielkotowarowych ferm drobiu, czyli takich, które mają powyżej 40 tys. kur niosek, brojlerów lub indyków. W całej Polsce, według danych Ministerstwa Rolnictwa, ma być 1391 wielkotowarowych ferm drobiu, czyli takich, które mają powyżej 40 tys. kur niosek, brojlerów lub indyków. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta
Fermy przemysłowe to piekło zwierząt. I wyrok śmierci dla tradycyjnych gospodarstw wiejskich. Na papierze polskie rolnictwo dalej jest dość rozdrobnione. Ale produkcja już nie. To fermy przemysłowe produkują ok. 80 proc. drobiu i ok. 60 proc. wieprzowiny.
Świnie hodowane na rozród (w Polsce prawie milion) w przemysłowych hodowlach połowę życia spędzają w ciasnych metalowych kojcach.Shutterstock Świnie hodowane na rozród (w Polsce prawie milion) w przemysłowych hodowlach połowę życia spędzają w ciasnych metalowych kojcach.

W gminie Radzanów, w południowej części woj. mazowieckiego, władze gminy nie umiały doliczyć się kurzych ferm: szacowano, że jest ich od 300 do 400. A gmina ma 3,5 tys. mieszkańców. Sytuacja wymknęła się spod kontroli, kiedy zamiast pojedynczych kurników zaczęto stawiać całe kompleksy. Żeby ustalić stan faktyczny, gmina chciała nawet wynająć drona. Ostatecznie dokonano analizy zdjęć satelitarnych. – Kończymy już plany zagospodarowania przestrzennego, zaczęliśmy od tych najbardziej zagrożonych terenów, gdzie było najwięcej planowanych nowych inwestycji i najwięcej protestów – mówi przewodniczący rady gminy Cezary Jurkiewicz. – Ale to za późno, należało to przeciąć 5–6 lat temu.

W Radzanowie jest 400, a w całej Polsce, według danych Ministerstwa Rolnictwa, ma być 1391 wielkotowarowych ferm drobiu, czyli takich, które mają powyżej 40 tys. kur niosek, brojlerów lub indyków. Bo tych „mniejszych” molochów, po 20 tys. brojlerów czy niosek, nikt nie liczy. Do tego 285 gigantycznych ferm trzody chlewnej mających więcej niż 2 tys. świń. Tyle oficjalne dane Ministerstwa Rolnictwa. Ale ponieważ prowadzenie hodowli zakwalifikowanej jako wielkoprzemysłowa czy wielkotowarowa nakłada na właściciela obowiązek przeprowadzenia oceny jej wpływu na środowisko, zgłaszania emisji zanieczyszczeń i ponoszenia opłat z tego tytułu, to wiele tych gigantycznych kombinatów ma kilku właścicieli. I tak jedna chlewnia na 1990 świń jest własnością męża, druga żony, trzecia syna, a czwarta teścia. Nazywa się to „salami slicing”.

Polskie rolnictwo tradycyjne praktycznie już nie istnieje. Gospodarstwa, które miały po kilkanaście hektarów ziemi, kilka świnek, dwie krowy, kury w kurniku, nie wytrzymały konkurencji przemysłowych molochów.

Polityka 20.2021 (3312) z dnia 11.05.2021; Społeczeństwo; s. 31
Oryginalny tytuł tekstu: "Morderczo tanio"
Reklama