Społeczeństwo

Sprayowe rozmowy

Wojny billboardowe

Kampania plakatowa i billboardowa miała niespotykaną skalę ale również spotkała się z niespotykaną reakcją. Kampania plakatowa i billboardowa miała niespotykaną skalę ale również spotkała się z niespotykaną reakcją. Maciej Łuczniewski / Forum
Na protesty kobiet bogate prawicowe organizacje odpowiedziały tysiącami „antyaborcyjnych” plakatów. Teraz następuje kontrakcja: klejem, sprayem, farbą, żartem.
Jedna z akcji wrocławskich Nocnych Marków.Marta Mazuś/Polityka Jedna z akcji wrocławskich Nocnych Marków.

Na miasto wyruszają zwykle około północy. Ubrani na czarno, żeby nie rzucać się w oczy. Jest niska i zwinna 30-letnia M. – ona najwyżej się wspina. Jest starszy o kilka lat K., jej chłopak – on zawsze trzyma drabinę. No i najmłodsza Z., w tym roku zdaje maturę, ale jak nikt potrafi wyczuć, że zbliża się policja. Wtedy krzyczy umówione hasło: „Idę na fajkę!”, a reszta spraye w trawę, drabinę w krzaki i już ich nie ma.

Nazwali się Nocne Marki i mniej więcej od grudnia zeszłego roku kilka razy w miesiącu, przez całą noc aż do świtu, jeżdżą po Wrocławiu i za pomocą całej palety farb, wlepek oraz sprayów dyskutują graficznie z billboardowym przesłaniem, które w ostatnich miesiącach zalało polskie ulice – o dzieciątkach w sercach, 11-tygodniowych stópkach albo mamie i tacie, którzy mają się kochać.

Polityka 24.2021 (3316) z dnia 08.06.2021; Społeczeństwo; s. 46
Oryginalny tytuł tekstu: "Sprayowe rozmowy"
Reklama

Czytaj także

Historia

Operacja „Hiacynt”. Jak to było naprawdę?

Na ekrany wszedł „Hiacynt”, film o akcji służb PRL skierowanych przez gen. Czesława Kiszczaka przeciwko homoseksualistom.

Andrzej Krajewski
17.10.2021