Społeczeństwo

Dom wymordowany

Zbrodnia w Borowcach

Wieś leży w głębi lasów, nie ma kościoła, sklepu ani sąsiadów z żadnej strony. Wieś leży w głębi lasów, nie ma kościoła, sklepu ani sąsiadów z żadnej strony. Getty Images
W Borowcach śni się Jacek Jaworek, twarz smutna, w opuszczonej ręce trzyma pistolet i milczy.
Tabliczka z podziękowaniami od rodziców zastępczych Gianniego za wsparcie finansowe.Marcin Kołodziejczyk/Polityka Tabliczka z podziękowaniami od rodziców zastępczych Gianniego za wsparcie finansowe.

W lipcową noc Borowce raptem rozmigotały się na niebiesko. Wieś leży w głębi lasów, sielska jak folder dla turystów, nie ma kościoła, sklepu ani sąsiadów z żadnej strony. Nie pasuje tu policja ze swoim migotaniem, źle wróży. Z wymuskanych domów wyszli ludzie, patrzyli na drogę. Psy oszalały, niosło się szczekanie. Od płotu do płotu szła wiadomość: ceglany dom pośrodku wsi, podwórze z wielkim wiązem i plastikowym basenem, dwa wilczury w kojcu, przed domem skalniak i równo ścięta trawa, w domu troje zastrzelonych ludzi.

Polityka 32.2021 (3324) z dnia 03.08.2021; Społeczeństwo; s. 36
Oryginalny tytuł tekstu: "Dom wymordowany"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Taktyka stanu wyjątkowego i bezwzględnych pushbacków nie przyniosła spodziewanych rezultatów. Łukaszenka nadal prowadzi swój sabotaż, a nawet go nasila. Polska ma ludzi na sumieniu. A ja? Co z moim sumieniem?

Renata Lis
23.09.2021