Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Ideologiczna rebelia Czarnka. Jego nie można się bać, trzeba zrozumieć tę mentalność

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Nie możemy się dziwić, że nie widząc jeszcze serialu „Squid Game”, Czarnek wszedł „w stały kontakt z kuratorami, którzy będą badać ten problem”. Albo lekceważeniu Tęczowych Piątków. Daleki jestem od tego, żeby się Czarnka bać. Czarnka trzeba zrozumieć.

Dr hab. Przemysław Czarnek, profesor KUL, minister nauki i edukacji, jest postacią malowniczą. Ba, wydaje się dziś największym pisowskim celebrytą. I dobrze się z tym czuje. A może wręcz tę „memiczność” poczytuje sobie za największy atut, mający przekonać Jarosława Kaczyńskiego, że złośliwy i ekstrawagancki psikus, jaki uczynił środowisku akademickiemu, osadzając na stanowisku ministra kogoś tak oddalonego od wzorca poważnego człowieka nauki, był całkiem dobrym pomysłem.

Czasami wydaje się wręcz, że Czarnek wymyśla kolejne prowokacje i wygaduje kolejne androny specjalnie dla Kaczyńskiego, starając się jakby o pozycję nadwornego błazna.

Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >