Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Nie rozumiem, ale czuję

Czesław Mozil dla „Polityki”: Jestem w Polsce zakochany, ale się martwię

„Co do podkreślania polskiej tożsamości, przedziwne jest, że tak łatwo nacjonaliści zawłaszczyli te wszystkie skojarzenia wokół polskiego patriotyzmu”. „Co do podkreślania polskiej tożsamości, przedziwne jest, że tak łatwo nacjonaliści zawłaszczyli te wszystkie skojarzenia wokół polskiego patriotyzmu”. Tomasz Kaczor
Rozmowa z Czesławem Mozilem, wokalistą, akordeonistą, kompozytorem i autorem tekstów piosenek, o jego polskości, duńskości i rozumieniu patriotyzmu.
Czesław MozilKrzysztof Zatycki/Forum Czesław Mozil

MIROSŁAW PĘCZAK: – Ojciec z Ukrainy, matka ze Śląska, dzieciństwo i młodość spędzone w Danii. Czy taki rodowód ma wpływ na twoje spojrzenie na Polskę i Polaków?
CZESŁAW MOZIL: – Wydaje mi się, że tak, i przejawia się to jakąś taką nadwrażliwością na polskie sprawy, polską rzeczywistość. Powiedziałem kiedyś publicznie, że jestem naiwnie zakochany w Polsce, ale teraz się martwię, bo Polacy zachowują się tak, jakby nie mieli historii w szkole. Przecież to, co się dziś dzieje, cała ta fala nacjonalizmu, to jakby powtórka z lat 30. I ja sam, choć uważam się za patriotę, nie czuję się na siłach, żeby 11 listopada iść razem z ludźmi, o których jeszcze parę lat temu nie myślałem, że w ogóle istnieją. Np. ONR kojarzyłem z dwudziestoleciem międzywojennym. A co do mojego rodowodu – jestem synem polonistki, więc mam kompleksy językowe, ale mam też kompleksy na tle znajomości historii Polski. Owszem, miałem historię w duńskiej szkole, ale wyobrażam sobie, że każde polskie dziecko z IV klasy podstawówki zna historię Polski lepiej ode mnie...

Raczej – powinno znać...
...no, powiedzmy. W każdym razie różne rzeczy musi mi tłumaczyć moja żona.

Ale jest też plus tej sytuacji: masz dystans do polskiej rzeczywistości, co pozwala widzieć ostrzej.
No tak, to może być jakaś przewaga, ale podam przykład z trochę innego kontekstu. Nagrałem kiedyś płytę z poezją Czesława Miłosza. W szkole w Danii nie miałem o nim lekcji. A tu mówią mi znajomi: nam w szkole obrzydzili tę poezję, bo mówili, jak mamy te wiersze interpretować, i zanudzali nas tym. A ja zabrałem się do tej niełatwej w odbiorze poezji z taką świadomością, że nie muszę jej do końca rozumieć, ale mogę ją czuć. I tak u mnie jest z Polską: nie zawsze rozumiem, choć zawsze czuję.

Polityka 51.2021 (3343) z dnia 14.12.2021; Społeczeństwo; s. 31
Oryginalny tytuł tekstu: "Nie rozumiem, ale czuję"
Reklama