Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Pomieszana ta Polska

Leon Tarasewicz dla „Polityki”: Pomieszana ta Polska. Wojna mąci w głowach

Leon Tarasewicz Leon Tarasewicz Grzegorz Dąbrowski / Agencja Wyborcza.pl
Rozmowa z malarzem Leonem Tarasewiczem o jego hodowli kur, utuczonym przez Europę Putinie i o tym, że coraz bardziej zmierzamy na Wschód.
„Ile życia nienarodzonego zabije się w te święta... Przecież takie jajko to zarodek. A ksiądz katolicki jeszcze to pobłogosławi”.Grzegorz Dąbrowski/Agencja Wyborcza.pl „Ile życia nienarodzonego zabije się w te święta... Przecież takie jajko to zarodek. A ksiądz katolicki jeszcze to pobłogosławi”.

JULIUSZ ĆWIELUCH: – Wojna przyszła i ludzie rzucili się hodować kury.
LEON TARASEWICZ: – Wojna mąci ludziom w głowach na wiele sposobów.

Myślałem, że pana to ucieszy.
Ci, którzy kupują teraz kury, najczęściej nie wiedzą, co robią. Przez ostatni rok cena pszenicy poszła do góry o 120 proc. Jak w Ukrainie nie obsadzą pól, to jeszcze bardziej podrożeje. Szczepionki też są droższe, bo mamy rekordową inflację. A każdej kurze należy podać cztery. Kurniki trzeba utrzymywać w higienie. Wodę podawać taką jak dla ludzi, bo nerki ptaków są delikatniejsze niż człowieka. Skończy się na tym, że większość z tych ludzi rzuci to hodowanie w cholerę i pójdzie ze spuszczoną głową po te sterylne jajka do supermarketu.

Jajka z mojego dzieciństwa nie były sterylne ani w wyglądzie, ani w smaku.
To już nie są te jajka ani te kury, które kiedyś szwendały się po wsiach i potrafiły żyć po dziesięć lat. Dziś rasy są już tak zmodyfikowane, że kura przez rok produkuje jajka na potęgę, a później zdycha. Bierze się następną i tak w kółko. Fermy to fabryki jajek, a kury to maszyny do ich produkcji.

„Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie” – Księga Rodzaju, wers drugi.
Opowiem panu anegdotę. W jednej ze szkół podstawowych we Francji kazali dzieciom narysować ryby. No i dzieci narysowały sześciany. Dla nich ryba to była sprasowana kostka, którą im podają na obiad. Innej nie znali. Czasem zastanawiam się, jaką abstrakcją musi być dla młodzieży lektura „Chłopów” Reymonta. Przecież oni za cholerę nic z tego nie rozumieją.

Polityka 16.2022 (3359) z dnia 12.04.2022; Społeczeństwo; s. 36
Oryginalny tytuł tekstu: "Pomieszana ta Polska"
Reklama