Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Literatura faktu

Opisał zbrodnię w pamiętniku. Ale czy naprawdę zabił ojczyma?

Miejsce zbrodni autor wspomnień przedstawił precyzyjnie – stojąc na pomoście z pamiętnikiem w dłoni, policjanci z archiwum X nie mieli wątpliwości: autor tu był. Miejsce zbrodni autor wspomnień przedstawił precyzyjnie – stojąc na pomoście z pamiętnikiem w dłoni, policjanci z archiwum X nie mieli wątpliwości: autor tu był. Patryk Sroczyński
Grzegorz L. opisał w pamiętniku, jak zabił swojego ojczyma, ale teraz twierdzi, że wszystko zmyślił, bo grozi mu dożywocie. Sprawa wyszła na jaw po pięciu latach przez przypadek.
O oskarżonym: od dziecka diabeł wcielony, dzień dobry powie, ale człowiek nigdy nie wie, co mu strzeli do głowy, więcej siedział po więzieniach niż w domu.Daniel Dmitrie/Forum O oskarżonym: od dziecka diabeł wcielony, dzień dobry powie, ale człowiek nigdy nie wie, co mu strzeli do głowy, więcej siedział po więzieniach niż w domu.

Ramzes, Skowron i Kojot po pijanemu poszli na kebab. – Ciapaty coś zapyskował i się koledzy wnerwili – pamięta Kojot. Wtargnęli na zaplecze, obsługę lokalu (rodem z Pakistanu) sklepali („nie jakoś mocno”), obrabowali („marne dwie stówy”), na odchodnym zabrali komórkę. Sąd uznał to za rozbój, wyroki zapadły jak z różnych galaktyk: Kojot – pół roku odsiadki, Skowron – rok, a Ramzes, czyli Grzegorz L., aż trzy lata. Ale to jego najmniejszy problem, bo Skowron wyjawił śledczym, że Ramzes miał w zwyczaju chwalić się zabójstwem ojczyma, co więcej, opisał to w pamiętniku.

Polityka 40.2022 (3383) z dnia 27.09.2022; Społeczeństwo; s. 28
Oryginalny tytuł tekstu: "Literatura faktu"
Reklama