Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Bieda jak w banku

Bieda jak w banku żywności. Przybywa potrzebujących, ubywa darczyńców

Z pomocy banków żywności rok w rok korzysta 1,5 mln osób, a w tym roku także 300 tys. uchodźców. Z pomocy banków żywności rok w rok korzysta 1,5 mln osób, a w tym roku także 300 tys. uchodźców. Marta Frej
Zapasów darmowej żywności jest dramatycznie mało, maleje też ofiarność darczyńców. Przybywa za to potrzebujących i szykuje się kolejna potężna fala uchodźców.
Oprócz nośników energii i paliw najszybciej drożeje żywność, rosną więc koszty jej pozyskania, magazynowania i dystrybucji.Adam Chełstowski/Forum Oprócz nośników energii i paliw najszybciej drożeje żywność, rosną więc koszty jej pozyskania, magazynowania i dystrybucji.

Od 2020 r. obszar skrajnej biedy w Polsce się powiększa, a to oznacza cofanie się w rozwoju cywilizacyjnym – komentuje dr hab. Krystyna Rejman zajmująca się polityką wyżywienia ludności. Pierwsi odczują to ci, którzy stoją najniżej na drabinie społecznej, a konkretnie w kolejce po darmową żywność. – Bez tego bym nie uciągnął – mówi pan Andrzej, 67 lat, malarz tapeciarz, jeszcze nie emeryt („ZUS pogubił mi papiery”), już nie pracownik („Bom za stary i jeszcze im z drabiny zlecę”). Żyje z zasiłku i złomu, w słoneczny dzień zamyka kolejkę do banku żywności w Gorzowie Wielkopolskim.

Przed nim 40 osób, w tym pani Anastazja z 14-letnim synem. Młodszy został w domu, mąż w ukraińskim Krzemeńczuku. Gdy zaczęły się alarmy przeciwlotnicze, wsadziła chłopców do autobusu, w 30 godzin byli na granicy, a potem w Gorzowie, gdzie od lat żyje jej brat.

Polityka 47.2022 (3390) z dnia 15.11.2022; Społeczeństwo; s. 31
Oryginalny tytuł tekstu: "Bieda jak w banku"
Reklama