Kanon niepoczytalny
Jak można się było spodziewać, odważna decyzja ministra Giertycha o zmianie kanonu lektur szkolnych spotkała się z histerycznym atakiem określonych środowisk i związanych z nimi nauczycieli, co oczywiście świadczy o tym, że decyzja ta była słuszna.
Nic dziwnego, skreślonych Gombrowicza, Goethego i Dostojewskiego mają już przeczytanych. A przez utwory dokooptowanych pisarzy musieliby się przedzierać od początku, a wiadomo, że im się nie chce. Dlatego protestują i zapowiadają, że niczego nie przeczytają bez podwyżek pensji i obietnicy wcześniejszych emerytur (na które, jak twierdzą, będą zmuszeni pójść już po lekturze trzech powieści Dobraczyńskiego).

MEN zapowiada w sprawie lektur szerokie konsultacje społeczne i zapewnia, że nikt niczego na chama uczniom narzucać nie będzie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną